Streamuj, wypożycz lub kup Ślepnąc od świateł – Sezon 1: Currently you are able to watch "Ślepnąc od świateł - Sezon 1" streaming on Horizon, Player, HBO Max or for free with ads on VOD Poland. It is also possible to rent "Ślepnąc od świateł - Sezon 1" on IPLA online. Opis konkursu. Konkurs trwa w dniach od 31 lipca do 25 sierpnia 2023 r. w paśmie "Poranek Dwójki" w godz. 7.00-10.00. Podczas audycji zostanie zaprezentowany rebus dźwiękowy. Zadaniem słuchaczy jest zatelefonowanie (pod numer 22 645 22 22) i udzielenie poprawnej odpowiedzi. Wygrywa osoba, która dodzwoni się i udzieli jej jako pierwsza. Goście: Jakub Żulczyk (pisarz, współscenarzysta i autor powieści "Ślepnąc od świateł"), aktorzy: Agnieszka Żulewska, Cezary Pazura Data emisji: 30 .10 .2018 Godzina emisji: 10.45 Sprawdzajcie Outro do utworu Depresja, które ostatecznie nie pojawiło się na końcu oficjalnego teledysku.Pozdrowienia dla wszystkich fanów serialu Ślepnąc od Zamów preorder: kaz.katflow@gmail.comŚlepnąc od świateł to utwór nawiązujący do książki Jakuba Żulczyka o tym samym tytule. Światła, mniej lub bardziej metaf Ślepnąc od świateł nieznane faktyWsparcie kanału na dalszy rozwój https://tipanddonation.com/basza-officialFacebook fanpage https://tinyurl.com/y9wj5gexInsta KVPc. Zagadkowa, dynamiczna miejska odyseja, pełna zaskakujących zwrotów akcji i splotów wydarzeń, skłaniająca do zastanowienia, co znaczą w dzisiejszych czasach podstawowe wartości: miłość, przyjaźń czy wierność. A może raczej… ile kosztują? Zawsze chodzi wyłącznie o pieniądze. O nic innego. Ktoś może powiedzieć ci, że to niska pobudka. To nieprawda - oświadcza bohater najnowszej powieści Jakuba Żulczyka. Ten młody człowiek przyjechał z Olsztyna do Warszawy, gdzie prawie skończył ASP. By uniknąć powielania egzystencjalnych schematów swoich rówieśników – przyszłych meneli, ludzi mogących w najlepszym razie otrzeć się o warstwy klasy średniej, niepoprawnych idealistów – dokonał życiowego wyboru według własnych upodobań: Zawsze lubiłem ważyć i liczyć. Waży więc narkotyki i liczy pieniądze jako handlarz kokainy. W dzień śpi, w nocy odbywa samochodowy rajd po mieście, rozprowadzając towar, ale także bezwzględnie i brutalnie ściągając od dłużników pieniądze, przy pomocy odpowiednich ludzi. Jego klientów, zamożnych przedstawicieli elity finansowej i kulturalnej, łączy przekonanie, że: Kokaina i alkohol kochają cię najbardziej na świecie. Bezwarunkowo. Jak matka, jak Jezus Chrystus, zmieniają nocne w miasto w panopticum ludzkich słabości i żądzy. Jakub Żulczyk w poruszający sposób ukazuje współczesną rzeczywistość, zdeformowaną do tego stopnia, że handlarz narkotyków staje się równie niezbędny jak strażak czy lekarz; jest nocnym dostawcą paliwa dla tych, którzy chcą – albo muszą – utrzymać się na powierzchni. Na podstawie książki powstaje serial produkcji HBO Jakub Żulczyk (1983r.) – pisarz, felietonista, scenarzysta. Pochodzi z Mazur, studiował w Olsztynie i Krakowie, mieszka i pracuje w Warszawie. Zadebiutował w 2006 r. w wydawnictwie Lampa i Iskra Boża powieścią młodzieżowo-romantyczną Zrób mi jakąś krzywdę. Autor powieści Radio Armageddon, (2008) i Instytut (2010) oraz dwóch części fantastyczno-przygodowego cyklu o Tytusie Grójeckim Zmorojewo i Świątynia, felietonów i artykułów ( dla „Wprost”, „Dziennika”, „Playboya”, „:Przekroju” i „Tygodnika Powszechnego”), scenariuszy filmowych i telewizyjnych, a także książeczki dla dzieci Zdarzenie nad strumykiem. Stypendysta programu Willa Decjusza, zwycięzca międzynarodowego konkursu na esej Young Euro Connect. Zamieszczenie recenzji nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy recenzji nabyli lub użytkowali dany produkt. Nic takiego jednak się nie stało – mija już doba od obejrzenia ostatniego odcinka i póki co nie stwierdziłam objawów chandry (poza tą codzienną, spowodowaną jesienno-zimową aurą), tym bardziej depresji. Po przeczytaniu „Ślepnąc od świateł” Jakuba Żulczyka patrzyłam na Warszawę, która zdaje się być jedną z bohaterek (bardzo smutnych) powieści, z domieszką smutku, odrazy i lęku. Po obejrzeniu serialu HBO o tym samym co książka tytule nie mam problemów z beztroskim spacerowaniem po mieście. A jednak „Ślepnąc…” wciska w fotel nie tylko za sprawą fabuły, bo tę już przecież znałam wcześniej, ale przede wszystkim ze względu na tak rzadkie w polskim kinie połączenie wciągającej historii z artystycznie wycyzelowanym obrazem. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że to jeden z najlepszych polskich seriali ostatnich lat. Kuba Nitecki (Kamil Nożyński) po tym, jak opuścił rodzinny Olsztyn i przyjechał do stolicy, znalazł dobrze płatne zajęcie, wynajmuje przestronny apartament, jeździ drogim autem, a wolny czas najchętniej spędza z przyjaciółką Marią Pazińską „Paziną” (Marta Malikowska). Na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od innych okołotrzydziestoletnich słoików, którzy przyjechali z prowincji do Warszawy robić karierę w korporacji. Taką wersję zresztą sprzedał rodzinie, z którą nie widuje się od dłuższego czasu. W rzeczywistości Kuba jest dilerem kokainy, który każdej nocy przemierza Warszawę i odwiedza klientów. Wśród nich znajdziemy przedstawicieli rządnej ekstremalnych doznań młodzieży, samotną i obrzydliwie bogatą mężatkę, prominentnego polityka czy wreszcie gwiazdora telewizyjnego show (postać Mariusza Fajkowskiego do złudzenia przypomina samozwańczego "króla TVN"). Kuba bardzo dba o swoje bezpieczeństwo i anonimowość – jego adres i prawdziwe dane osobowe znają tylko najbliżsi, a nad mieszkaniem, w którym przechowuje towar i pieniądze, czuwa system kamer. Jego samotny, ale pełen harmonii świat ulegnie stopniowemu załamaniu, gdy znajdzie się w posiadaniu tajemniczej torby z kokainą. Szybko okaże się, że jej zawartość należy do Daria (Jan Frycz) – nieprzewidywalnego gangstera, który właśnie opuścił więzienie i będzie chciał za wszelką cenę odzyskać skradziony mu towar. Reżyserowi serialu i do spółki z Jakubem Żulczykiem autorowi scenariusza „Ślepnąc od świateł” Krzysztofowi Skoniecznemu udaje się coś, co można nazwać twórczą wiernością oryginałowi. Zdecydowana większość fabuły to adaptacja książki Żulczyka gdzieniegdzie tylko odbiegająca od pierwowzoru i wzbogacona artystycznymi impresjami. Dzięki temu serial jest atrakcyjny i wciągający również dla tych widzów, którzy czytali książkę Żulczyka. Twórcy maksymalnie wykorzystują środki przekazu, których z natury rzeczy pozbawione są książki – mamy tu świetną grę światłem (w końcu tytuł do czegoś zobowiązuje), która sprawia, że opowiedziane z perspektywy głównego bohatera zdarzenia zlewają się w zjawiskowy miraż – niezależnie od tego, czy źródłem światła jest akurat stroboskopowa lampa w nocnym klubie, rażący neon, latarnie oświetlające warszawską jezdnię czy błysk w oku któregoś z bohaterów. Oryginalny sposób prowadzenia kamery, zdjęcia Michała Englerta i montaż Sebastiana Mialika pozwalają widzowi przenieść się w sam środek wydarzeń. Całość dopełnia muzyka Marcina Maseckiego, przeplatana rapem, który doskonale wpisuje się w klimat fabuły. Absolutnym crème de la crème jest obsada. Wiele skrajnych emocji wzbudziła kreacja Kamila Nożyńskiego, który jest muzykiem, a rola Kuby była jego pierwszym zderzeniem z aktorstwem. To oczywiście widać: Nożyński korzysta na planie z dwóch, może trzech wyrazów twarzy, a wypowiadane przez niego słowa brzmią momentami jak wyzuty z emocji syntezator mowy. Szkopuł w tym, że taka wycofana, oszczędna w uczuciach stylistyka do książkowego Jacka (tak miał na imię główny bohater Żulczyka), a tym samym serialowego Kuby, po prostu pasuje. To samo tyczy się dialogów Kuby z jego eks, czyli Pauliną (w książce miała na imię Beata): kiedy widzimy ich wspólnie po raz pierwszy, ich rozmowa jest tak drewniana, że aż… urocza. Bo autentyczna. Zresztą aktorskie niedomagania Nożyńskiego w dwójnasób rekompensuje reszta ekipy: Cezary Pazura jako niestabilny emocjonalnie celebryta przywodzi na myśl najbardziej szaleńcze kreacje Gary’ego Oldmana, Janusz Chabior ze swoją specyficzną powierzchownością świetnie wpisuje się w rolę mafijnego zakapiora, Robert Więckiewicz jako szef gangu – cóż, po prostu jest… Robertem Więckiewiczem, który kolejny raz pokazuje klasę, a coraz częściej doceniany przez filmowców Eryk Lubos przekonuje jako skorumpowany, targany nałogami antyprzykład stróża prawa. Na tle gwiazdorskich kreacji niczym supernowa świeci Jan Frycz w roli psychopatycznego Daria, który niczym diabeł wie wszystko o wszystkich, pojawia się i znika w najmniej oczekiwanych momentach. Czyżby stacja HBO stworzyła przepis na serial idealny? Wiele na to wskazuje, ale przy tym nie należy zapominać, że trzonem tego sukcesu pozostaje znakomity materiał w postaci historii napisanej przez Żulczyka. „Ślepnąc od świateł” to nie tylko pełna zwrotów akcji, dobrze pomyślana fabuła, ale również poruszająca opowieść o piekle, jakie fundują nam nałogi: niezależnie od tego, czy tak jak w „Ślepnąc…” chodzi o narkotyki (cytując jednego z bohaterów serialu, „narkotyki to zło”), czy też o chciwość, seks, jedzenie, władzę, hazard, nowe technologie (niepotrzebne skreślić lub zastąpić dowolnym zapychaczem wewnętrznej pustki). Żulczyk i Skonieczny cichym, ale równie negatywnym jak reszta bohaterem „Ślepnąc od świateł” czynią samą Warszawę, ukazując ją jako współczesną Sodomę i Gomorę, miasto zepsucia i utrapienia, które zasługuje tylko na to, by zatopić je w morzu apokaliptycznego ognia lub wodach starotestamentowego potopu. Pozbawiona nadziei, piekielna wręcz wizja Warszawy kontrastuje z kadrami z Buenos Aires, do którego chce wyjechać Kuba – ziemi obiecanej i jednocześnie raju utraconego głównego bohatera. Fakt, że akcja serialu toczy się w okolicach Bożego Narodzenia, sprawia, że „Ślepnąc od świateł” staje się współczesną opowieścią antywigilijną, w której wszelkie szanse na poprawę i wybaczenie zostały dawno pogrzebane, a konsekwencje występków są jedynie kwestią czasu. Smutna to i przytłaczająca wizja, powodująca niemiłe, podskórne przeświadczenie, że świat opisany w książce i tak dosadnie ukazany w serialu może istnieć gdzieś obok nas. Być może znacznie bliżej, niż moglibyśmy się spodziewać. „Ślepnąc od świateł” z sukcesem łączy budowanie klimatu z posuwaniem akcji na przód (czego na przykład zabrakło w niedawnym „Rojście” z Andrzejem Sewerynem i Dawidem Ogrodnikiem) i uzależnia niczym sprzedawana przez Kubę kokaina. Na objawy odstawienne polecam playlistę z muzyką z serialu, która już pojawiła się w serwisie Spotify. Można by jeszcze zaryzykować i pokusić się na mapkę Warszawy z miejscami przedstawionymi w serialu (których wychwytywanie w kadrach stanowi rodzaj ciekawej rozrywki dla mieszkańców stolicy), z popularnym wśród kibiców Legii barem kawowym „Źródełko” (swoją drogą nie znam ani jednej osoby, która choć raz zamówiłaby tam kawę) na czele. Ale to już opcja dla nieustraszonych, gotowych na niespodziewane spotkanie z kimś pokroju serialowego Daria. Ocena: 9/10 Źródło: Skoniecznego kojarzycie pewnie jako reżysera niezależnych filmów (Hardkor Disko) i pokręconych teledysków (Chleb od Mister D). Przez ostatnie lata pracował jako reżyser, współscenarzysta, jeden z autorów soundtracku, konsultant i pewnie wiele, wiele więcej przy serialu Ślepnąc od świateł, oryginalnej produkcji HBO Polska, na podstawie powieści Jakuba Żulczyka. A tak to się zaczęło: Spotkałem się z Kubą Żulczykiem na imprezie. Akurat tego samego dnia zobaczył mój debiut fabularny Hardkor Disko. Przez cały film zastanawiał się, jak zrobiłbym to, co on teraz pisze. Rzeczywistość, którą zobaczył w moim filmie, wydała mu się koherentna z nową powieścią. Wtedy rzucił mi zaledwie hasło, że to tydzień z życia dilera kokainy w Warszawie w okresie Świąt Bożego Narodzenia i się wtedy zajęty projektem science fiction, nad którym zresztą nadal pracuję, więc powiedziałem, żeby odezwał się za jakiś czas. W międzyczasie również pod wpływem Hardkor Disko, pojawiła się na mojej drodze niezastąpiona Iza Łopuch z HBO i zaproponowała, żebym rozwinął coś u nich od zera. To wszystko idealnie się złożyło, więc mówię do Kuby: wysyłaj. Przeczytałem dosłownie dwa akapity jego powieści i od razu wiedziałem, że chcę i wręcz muszę to zrobić. Bo to rzeczywistość, świat, energia, którą znam, opowieść, którą bardzo czuję - wspomina Skonieczny. Jakub Żulczyk pisał swoją powieść z myślą, że w przyszłości powstanie na jej podstawie serial. Jeszcze wtedy chyba nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wielka będzie to produkcja. A napisana przez Żulczyka historia aż prosi się o przeniesienie na język innych sztuk. To historia uniwersalna. Akcja serialu mogłaby rozegrać się w każdym innym dużym mieście w innym kraju. Pojawiają się w nim hybrydy różnych postaci, archetypy bohaterów, których można spotkać w każdej światowej metropolii. Chodziło o autentyzm i różnorodność, bo wraz z Kubą, poruszamy się po wszystkich zakamarkach Warszawy, taką ma klientelę, a tym samym dostęp do tych wszystkich barwnych osób i intrygujących miejsc. Stąd autentyzm i wiarygodność w pełnej rozpiętości - mówi nam Skonieczny. Ostateczny scenariusz serialu różni się oczywiście względem pierwowzoru. Najważniejszą zmianą zdaje się być rozciągnięcie czasu akcji z 6 do 7 dni. Główny bohater, Kuba, ma właśnie tyle czasu do swojego upragnionego wyjazdu. Warszawskiemu dilerowi trudno jest jednak pozamykać wszystkie sprawy w tak krótkim czasie. Na swojej drodze spotyka całą masę kolorowych postaci. Bohaterowie Ślepnąc od świateł mają swoje wyjątkowe historie i atrybuty, takie jak charakterystyczne słownictwo czy melodie, które im towarzyszą. Muzyka w serialu, podobnie jak w moim debiucie, pracuje jak pieśń chóru w tragedii greckiej - uprzedza fakty, dopowiada i komentuje zdarzenia dziejące się na ekranie. Postaci mają swoje songi, poszczególne odcinki kończą konkretne utwory, stanowiąc pewien rodzaj cliffhanger'a albo syntezę danego odcinka. To thriller neo-noir, tak go sobie nazywam, natomiast bawię się różnymi gatunkami. Serial jest dzięki temu synkretyczny: mamy w nim kino sensacyjne, tragikomedię, dramat psychologiczny, mamy elementy horroru czy nawet fantasy, a także sporo prawilnego kryminału - mówi Skonieczny. Na ścieżce dźwiękowej, oprócz utworów powstałych specjalnie na potrzeby serialu, słyszymy też kawałki z repertuaru Zamilskiej, duetu Pro8l3m czy zespołu Maanam. A także kawałki Pioruna - rapera, w którego wciela się sam Skonieczny. Reżyser wyjaśnia: Muzyka w serialu składa się z czterech komponentów. Pierwszy to Marcin Masecki. Przyśnił mi się pewnego razu, dał mi płytę z nokturnami Chopina w swojej interpretacji, a ja w tym śnie przekazałem ją głównemu bohaterowi. Marcin zrobił później to samo w rzeczywistości, co więcej - nagrał autorskie nokturny komponując niejako płytę do głowy Kuby. Drugi to syntezator modularny i Tomek „Mirt” Barański - muzyka bardzo awangardowa, abstrakcyjne i mroczne fragmenty, w których pobrzmiewają ejtisy. Trzeci to mój sound designer Bartez Putkiewicz, który stworzył tła i atmosfery dźwiękowe z rdzenia muzyki eksperymentalnej, a czwarty to opracowany przeze mnie soundtrack. Bardzo eklektyczny - od klasyki, poprzez muzykę gitarową, polski blues, punk rock z lat 80., polski i zagraniczny hip hop, elektronika, mroczne techno, aż do Maanamu i tanga argentyńskiego z lat 30, które przetłumaczyliśmy i nagraliśmy specjalnie do serialu. Jest więcej tego typu niespodzianek. Do tego dużo współczesnej muzyki, a także follow-upy do lat 90., 2000. Jeśli już ogląda seriale, to te wyjątkowe. Skonieczny podkreśla niemal na każdym kroku, że Ślepnąc od świateł, choć formalnie jest serialem, to należy traktować go jak film. Szczerze mówiąc nie oglądam dużo seriali, ale na przykład pierwszy sezon True Detective jest dla mnie arcydziełem. Nie wiedziałem, że jest tylko osiem odcinków, założyłem, że będzie ich więcej. Gdy dotarłem do końca, krzyczałem jak dziecko, któremu matka odłączyła prąd w trakcie finałowej bitwy w World of Warcraft. Życzę sobie, żeby tak było ze Ślepnąc od świateł, żeby uderzyło widzów jak mieszanka alkoholu i kokainy. Żeby na koniec widz przeżył katharsis. Od współpracowników Krzysztofa Skoniecznego dowiedziałam się, że to twórca niezwykle rzetelny, zawsze świetnie przygotowany i świadomy tego, czego oczekuje od innych. Te opinie to nie kurtuazja, grzeczność czy włażenie w tyłek. Tak jest naprawdę. Na Ślepnąc od świateł Skonieczny przeznaczył 4 lata swojego życia. Nie dziwi zatem tak wielkie zaangażowanie. Mieliśmy bardzo intensywne przygotowania do każdej roli. Coś, co powinno być standardem i normą przynajmniej w moim idealnym świecie, więc sam do tego dążę. Roboczo nazywam sobie jakość, nad którą pracowaliśmy z aktorami takim francuskim graniem. To jest bardzo mocna ekspresja, połączona z głębokim wejściem we własne biografie, syntezą bagażu doświadczeń, co mam nadzieję skutkuje wiarygodnym wypluciem ogromnej, wewnętrznej prawdy i wielu sprzecznych emocji i motywacji, z których skonstruowane są te postacie. Zapewniam, że po obejrzeniu Ślepnąc od świateł będziecie zachwycać się grą wielu aktorów. Jednak to odtwórca głównej roli jest numerem jeden. Raper Kamil Nożyński zadebiutował jako aktor u Skoniecznego i to tak świetną, wyważoną rolą. Zestawienie jego osoby z doświadczonymi w fachu aktorami nie sprawia, że wypada on jak świeżak. Wręcz przeciwnie - podkreśla to wyjątkowość jego bohatera. To, że to właśnie on, mimo swojego zagubienia, jest najbardziej normalnym i zdrowym elementem tej psychodelicznej układanki. Kamil jest naturszczykiem, jest w kontrze do całego aktorskiego świata. Zrobiłem mu przyśpieszoną i intensywną szkołę aktorską. Nasiąkał tą postacią wraz z procesem twórczym i realizacją zdjęć do serialu, później jego postać pogłębiałem i uwypuklałem na montażu. W pracy zderzyłem go z moimi obsadowymi marzeniami, niesamowitymi maszynami teatralnymi i filmowymi, osobowościami, które potrafią zsyntetyzować swoją biografię i bagaż doświadczeń w czymś tak kreacyjnym jak ich role. Mam tu na myśli szczególnie Jana Frycza, Martę Malikowską, Krzysia Zarzeckiego, Janusza Chabiora, Roberta Więckiewicza, Ewę Skibińską i wielu innych wspaniałych aktorów. Do tego na dokładkę Cezary Pazura, który jest dla mnie absolutnym mi na tym, żeby stworzyć taki organiczny, jazzujący ensemble, który będzie wygrywał tę scenariuszową partyturę i ze sobą stroił, który będzie siebie wzajemnie słuchał, napędzał, nakręcał i odbijał się w lustrze głównego bohatera, a z kolei główny bohater był wciągany sukcesywnie w tę ich rzeczywistość, świat barwnych straceńców, korowód miejski, który tańczy wokół niego i wokół jego kokainy swoisty danse macabre. I wciąga go w miejskie bagno jeszcze bardziej niczym w ruchomych piaskach. To Miasto-labirynt. Miasto-pułapka, które pożera każdego - komentuje Skonieczny. Ślepnąc od świateł - premiera Serial Ślepnąc od świateł obejrzycie dzisiaj w HBO o 22:00. Wyemitowany zostanie pierwszy odcinek, a kolejne będą ukazywały się co tydzień. Od dziś w HBO GO możesz obejrzeć już cały 1. zdjęć Krzysztofa Skoniecznego jest Jacek Piątek. Ślepnąc od świateł to adaptacja bestselerowej powieści Jakuba Żulczyka z 2014. Fabuła opowiada o dealerze narkotyków zaopatrującym bogatych mieszkańców Warszawy. Chociaż jest to fikcja literacka, niektóre sceny przypominają prawdziwe wydarzenia i postacie. Autor wszystkiemu zaprzecza i twierdzi, że wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest przypadkowe, a celebrytów, o których mowa nawet nie zna. Trzeba przyznać, że niektóre z prawdziwych spraw, wydarzyły się już po premierze książki, więc autor nie mógł o nich wiedzieć. Jednak nie oznacza to, że nie możemy sobie tutaj powymieniać skojarzeń przychodzących do głowy w trakcie oglądania NA SPOILERY!!!!KubaGłówna postać budzi pewne skojarzenia z niejaki Cezarym P. (nie, nie tym aktorem). Aresztowany w kwietniu 2016, Cezary szybko zastał ochrzczony przez prasę „dilerem celebrytów”. Podobnie jak serialowy Kuba, jego klientelą byli bogatsi mieszkańcy Warszawy. Potwierdzono, że handlarz utrzymywał kontakty z ponad 200 klientami, z czego dużą część stanowią znane nazwiska. Byli wśród nich piosenkarze, aktorzy, prawnicy czy lekarze. Śledczy szacują, że handlarz wprowadził do obrotu ponad kg kokainy. Od zwykłych dilerów Cezary wyróżniał się jakością towaru. Miłośnicy takich używek na ogół otrzymują towar o czystości 10-30%, natomiast Cezary miał 40% co robi z niego prawdziwego Waltera White’a. W parze z jakością szła cena. Działka kokainy na ulicy kosztuje 200-300zł, jednak u Cezarego trzeba było zapłacić aż 500. Mimo to klientów nie brakowało i Cezary potrafił w ciągu dnia sprzedać jednej osobie 70 działek za 35000zł. Co różni prawdziwego dealera od serialowego to wiek (48 lat) oraz brak odpowiedniej ostrożności. W proceder zaangażowani byli członkowie jego rodziny a pieniądze diler inwestował w drogą restaurację w centrum Warszawy. Nieostrożność skończyła się kilkumiesięczną obserwacją przez ABW i aresztowaniem. Według dziennikarzy, którzy oglądali akta sprawy, lista klientów jest długa: prezenterki TVN, prezenterzy TVP2 i Polsatu, osóby związane z programem „Taniec z gwiazdami”, gwiazda popularnego serialu TVP, „nagradzany na festiwalach filmowych aktor”, a także „uwielbiana piosenkarka”.PosełJednym z klientów Cezarego był niedoszły poseł PiS i biznesmen Filip W. z Poznania. W wywiadzie z Faktem potwierdził, że latach 2009-2015 wydał na towar około 750 tys. zł, jednak obecnie unika używek. W serialu Kuba mówi do posła, aby „pozdrowił prezesa”, co oczywiście od razu przywodzi na myśl skojarzenia z partią zdarzeniem przychodzącym na myśl, jest sprawa senatora PO Krzysztofa Piesiewicza. W 2009 został on nagrany, gdy ubrany w damską sukienkę towarzystwie dwóch kobiet wciągał biały proszek. Senator twierdził, że były to leki, aczkolwiek miał życiu do czynienia z kokainą, ze względu na obracanie się wśród artystów. Co ciekawe nagranie te było wykorzystane do szantażu. Szantażyści wymusili w ten sposób od niego kilkaset tysięcy złotych, a po pewnym czasie i tak sprzedali nagranie prasie. W sprawie toczyły się dwa odrębne postępowania. W sprawie szantażu i „usiłowanie posiadania, udzielenia i nakłaniania do zażycia środków odurzających innych osób”. Po kilku latach szantażyści zostali skazani a Piesiewicz w 2018 prawomocnie uniewinniony. Warto też wspomnieć, że zanim został politykiem, Piesiewicz był scenarzystą prawie wszystkich filmów Krzysztofa na pasachW serialu mamy scenę, w której naćpany celebryta potrąca kobietę przechodzącą na pasach. Podobne zdarzenie miało miejsce w lipcu 2014 (książka wydana została w październiku 2014). Sam autor w wywiadzie przyznał jednak, że wypadek ten nie był wzorowany na prawdziwym i zarówno dla niego, jak i jego znajomych było zaskoczeniem, że coś aż tak podobnego naprawdę się wydarzyło. Dariusz K. (były mąż Edyty Górniak) potrącił ze skutkiem śmiertelnym kobietę przechodzącą na pasach. 63-latka zmarła. Badania wykazały, że celebryta był po spożyciu kokainy. W kwietniu 2016 r. sąd skazał go na 7 lat więzienia. Po apelacji wyrok obniżono do 6. Muzyk może jeszcze w tym roku wyjść na wolność. Odsiadkę w areszcie zaliczono mu na poczet kary, więc ma prawo ubiegać się o przedterminowe zwolnienie. Dziennikarze TVP Info sugerują, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że Dariusz K. zaopatrywał się w kokainę u Cezarego prowadzący talk-showBohater grany przez Cezarego Pazurę, do złudzenia przypomina Kubę Wojewódzkiego. Dojrzały mężczyzna zachowujący się jak nadekspresyjny nastolatek, zamiłowanie do szybkich i drogich aut i ekstrawagancki styl życia. Nie wspominając nawet o prowadzeniu bardzo popularnego programu w telewizji – Mariusz Fajkowski tu wspomnieć, że Wojewódzki blisko 10 lat temu był przesłuchiwany w sprawie narkotyków. Jeden ze świadków koronnych, zeznający w sprawie rozbitej mafii powiedział, że gwiazdor TVN, kupował po 20-30 gramów. Żadnych zarzutów jednak nie postawiono. Król TVN występował też w obronie Dariusza K. W swoim programie miał powiedzieć: „Czy Darek K. sypnie? Powiem Wam tak: Na szczęście jesteśmy kumplami. Obok Darka K. w tym kraju ćpają wszyscy!„Raper PiorunRaperów nagrywających gangsterskie teledyski jest zbyt dużo, aby ich tu wymieniać. Na YouTube możną znaleźć całe mnóstwo teledysków z „paleniem gumy”, „40 chamami bez koszulek” i „racami”. Na myśl przychodzą zespoły takie jak Hemp Gru czy Firma. Jednak wątek nawrócenia postaci Pioruna przypomina nieco twórczość niejakiego Bosskiego Romana. Artysta nagrywający typowy uliczny rap, w pewnym momencie przerzucił się na nieco ambitniejszy repertuar, jak sam określa „bardziej uduchowiony, głęboki, poruszający wiele tematów egzystencjalnych”. Muzyk w 2011 założył „Drużynę Mistrzów„, z którą nagrywał piosenki motywujące do sportu i rozwoju. Jego serialowy kolega, czyli wytatuowany „Król Turcji„, swoim pseudonimem przywodzi na myśl nagrywającego z Bosskim Romanem niejakiego Popka zwanego także „Królem Albanii„. Stylistyka marki reklamowanej przez Pioruna, czyli Szywniutko, przywodzi na myśl odzież sprzedawaną pod logiem Prosto. Jest to firma założona przez rapera Sokoła i specjalizująca się w sprzedaży odzieży Pioruna gra reżyser/scenarzysta serialu – Krzysztof już nawiązanie do rapu to występujący w głównej roli Kamil Nożyński, znany także jako „Saful” – członek grupy hip-hopowej BetlejemW serialu główny bohater mam za zadanie przejąć klub Betlejem, znajdujący się w zabytkowej kamienicy. Gangster chce postawić tam hotel. Przejęcie ma nastąpić dzieki poprzedniemu właścicielowi, który potwornie zadłużył obiekt. Przejęcie nie idzie zbyt dobrze, sprawa zostaje nagłaśniona w mediach społecznościowych, więc właściciel w desperacji wszystko podpala. Do złudzenia przypomina to sytuację z zabytkową kamienicą pod adresem Al. Jerozolimskie 57 w Warszawie. Właściciele próbowali ją bezskutecznie sprzedać. W marcu 2012 roku znalazła się grupa młodych animatorów, która zaproponowała im wynajęcie budynku za nieduże pieniądze na alternatywne centrum kultury. Właściciele pozostawali anonimowi, a w kontaktach z nimi pośredniczył niejaki Jerzy F., czyli jeden z pomysłodawców. Miejsce nazwane Jerozolima stało się niezwykle popularne; organizowano tam wernisaże, pokazy, wystawy i imprezy. Niestety wynajmujący pomieszczenia nie byli zadowoleni ze sposobu rozliczeń. Okazało się, że mimo regularnego zbierania pieniędzy na czynsz, miejsce zostało zadłużone na niebagatelną sumę zł. Nowy właściciel po jakimś czasie wymienił zamki, przejął kontrolę nad fan-page i zatrudnił ochroniarzy. W mediach społecznościowych zwrzało. Po kilku miesiącach klub zaczął działać na nowo pod nazwą „Nowa Jerozolima”. Jednak w 2016 sam klub, jak i wszystkie pracownie zostały zamknięte a kamienica w bananachBanany to bardzo popularny sposób przemycania narkotyków. Najświeższa sprawa tego typu pochodzi dosłownie sprzed kilku dni. Pracownicy supermarketu Stokrotka w Sosnowcu odkryli dziwne cegiełki w kartonie z bananami. Okazało się, że są to narkotyki. Wcześniej w tej samej sieci sklepów na terenie trzech województw: mazowieckiego, łódzkiego i dolnośląskiego także odkryto narkotyki ukryte w owocach. Policja do tej pory przejęła 220kg narkotyków pochodzących z Ekwadoru. W 2016 podobne paczki znaleźli pracownicy Lidla. Było tam aż 400 kilogramów! Wartość takiej zgubionej przesyłki to ok. 80 milionów złotych. W 2015 roku w Broniszach pod Warszawą znaleziono 178 kilogramów kokainy, także w bananach. W 2012 w sieci Auchan znaleziono 71 kilogramów kokainy. Transporty te na ogół odnajdywane są w okresie przedświątecznym. Jednak nie chodzi o to, że Polacy w święta sięgają po więcej używek. W okresie świątecznym jest zwiększona sprzedaż dóbr, oznacza, że do kraju trafia więcej transportów i łatwiej jest coś przemycić w takim zalewie. Czasami grupy przestępcze bezpośrednio nadzorują taki transport, jednak zdarzają się im także wpadki. Tak czy inaczej, jakiś Kuba w tym roku będzie miał urwanie głowy z nagabującymi go głównego bohateraAuto głównego bohatera to BMW 5 F10. Jak chcecie się dowiedzieć coś więcej to sobie kupcie Auto-Świat i obfituje w liczne filmowe nawiązania. Oto niektóre z w której Kuba widzi w swoim aucie martwego Sikora, jest wzorowana na scenie z filmu Amerykański wilkołak w Londynie. Film został jednym z największych hitów lat 80., a scena przeszła do historii kina i była wielokrotnie cytowana i z potworem wzorowana jest na filmie Opętanie Andrzeja Żuławskiego. Reżyser w mieszkaniu jednej z bohaterek umieszcza plakat tego postapokalipsy wzorowane były na filmie Stalker. Autorzy nie ograniczyli się tylko do kręcenia czarno-białych zdjęć w odpowiednim formacie. Jako lokację zdjęciową wybrali opuszczoną miejscowość Prypeć koło z dzieleniem iryska na kilka części to nawiązanie do filmu Betlejem nawiązuje do sceny pożaru z filmu Ziemia z głównym bohaterem wożącym gangsterów do złudzenia przypominają sceny z filmu ujęć jest pożyczonych bezpośrednio z serialu Breaking Bad. Mamy na przykłada sekwencję przemytu narkotyków w ciężarówkach. Od Tarrantino z kolei twórcy z kolei pożyczyli sobie ujęcia z perspektywy pierwszej osoby, kręcone z to już wszystko. Oczywiście nawiązań i ciekawostek w serialu może być dużo więcej. Jeśli znacie jakieś niewymienione tutaj, podzielcie się nimi w podobał ci się artykuł, możesz podziękować, odblokowując reklamy na stronie, lub dzieląc się nim w mediach od świateł – recenzja serialu HBO Post Views: 63 669 Niewiele jest polskich seriali, na które czekam z taką niecierpliwością. Ba, mogę chyba śmiało powiedzieć, że jeszcze nie było takiego, na który czekałabym w ogóle. Tym razem jednak szykuje się coś naprawdę niezłego – a widać to już po zwiastunie, reżyserze i znakomitej obsadzie. Ale po kolei: „Ślepnąc od świateł”, bo o nim mowa, powstaje na podstawie bestsellerowej powieści Jakuba Żulczyka. Złoży się na niego osiem odcinków, wyreżyserowanych przez Krzysztofa Skoniecznego i pokazujących kilka dni z życia warszawskiego dilera. W tej roli zobaczymy Kamila Nożyńskiego, którego jedyną przyjaciółką będzie Marta Malikowska, czyli ekranowa Pazina. Jeżeli nic Wam nie mówią te nazwiska, to spokojnie – mnie też wcześniej nie mówiły, ale po emisji pierwszego odcinka powinno zrobić się już o nich głośno. Skonieczny ma bowiem świetnego nosa do aktorów, co pokazał już zresztą w „Hardkor Disko” (swoją drogą, jednym z moich ulubionych polskich filmów ostatnich lat, o którym pisałam Wam pod tym linkiem). Ale na ekranie zobaczymy też dobrze znane nam już gwiazdy, takie jak Robert Więckiewicz, Jan Frycz, Cezary Pazura, Janusz Chabior czy Eryk Lubos. Czyli: nie mogłoby być lepiej. ŚLEPNĄC OD ŚWIATEŁ, CZYLI STUDIUM UPADKU Ale o co w ogóle chodzi? Jeżeli nie czytaliście jeszcze książki, to już trochę zdradzam: Kuba to perfekcjonista, a do tego outsider. Zna, kogo trzeba, świetnie wygląda, ale trzyma innych na dystans. Ludzie wiedzą o nim tyle, że nosi markowe ubrania i jeździ drogim samochodem, ale na tym ich wiedza się kończy. Kuba obraca się przy tym wśród wyjątkowo zamożnej klienteli: zaopatrują się u niego politycy, celebryci, gwiazdy sceny i co bogatsza młodzież. Zaczyna mieć jednak dość, więc kupuje dwa bilety do Argentyny – o dziwo, w jedną stronę. Ale zanim wybierze się w podróż, musi załatwić jeszcze kilka spraw. I tu właśnie sprawa się skomplikuje. „Ślepnąc od świateł” pokazuje Warszawę taką, jakiej my na co dzień jej nie widzimy. Jest brudna, głośna, na pokaz. Kuba obraca się wśród lokalnych gangsterów i choć z pozoru nad wszystkim ma niesamowitą kontrolę, to już po zwiastunie widać, jak spektakularnie mu ten jego świat runie. Będzie krew, ogień, ucieczki i pościgi. Będą emocje i eskalujący z dnia na dzień chaos. A wszystko to przy akompaniamencie doskonałej muzyki, pokazane za pomocą naprawdę genialnych zdjęć. – „Ślepnąc od świateł” to thriller neo-noir podzielony na rozdziały stanowiące integralną całość. To próba pokazania świata, w którym wszelkie zasady zostały odrzucone, wartości przepadły i wszystko dryfuje w pustkę. To historia o tym, że można próbować uciekać, jednak najtrudniej jest uciec od siebie, a każda podjęta próba prowadzi do konfrontacji z naszą przeszłością. To opowieść o złudzeniu istnienia naprawdę i posiadania pełnej kontroli nad swoim życiem – mówi na łamach serwisu HBO GO Krzysztof Skonieczny. To jak, czekacie? Bo ja bardzo. Premiera w HBO oraz HBO GO już jesienią. Zobacz zwiastun: A na dokładkę – seria zdjęć: Zdjęcia: materiały prasowe HBO GO

ślepnąc od świateł chopin