Dlatego tak ważne jest, aby tworzyć dla żałoby przestrzeń i wspierające praktyki, w szczególności, gdy mówimy o doświadczeniu poronienia i śmierci dziecka, która często jest okryta tabu, milczeniem, a przez to zwiększającym się cierpieniem. Jak sobie pomóc i co warto wiedzieć? W swoim tempie, w swoim rytmie, po swojemu
Już po ogłoszeniu wyroku przez sąd I instancji matka oświadczyła, że jedno z dzieci zmarło tuż przed wydaniem przez sąd orzeczenia. Z tego powodu prokurator domagał się uchylenia tego wyroku, jednak sąd, do którego trafiła apelacja, nabrał wątpliwości, czy zakaz zaprzeczenia ojcostwa po śmierci dziecka nie narusza konstytucji.
Gość gość. Goście. Napisano Lipiec 9, 2014. nie wiem co się stało 2 lata temu ale uwierz w siebie,bo spotkają cię szczęśliwe lata. co cię nie zabije to cię wzmocni. teraz jesteś
Jak sobie teraz z tym radzą?? Ja mam problem z moją mamą Otóż końcem 2009 roku zmarła moja młodsza siostra, była na drugim roku studiów, wyjechała do dużego miasta i miała tam
Również nie ubierałem się na czarno - nie ubior świadczy o żałobie. Podobnie jak czas - 180 dzień po smierci dziadka mam chodzić smutny, przygaszony i na czarno a 181 już nie, bo czas minął? Jak dla mnie bezsens. Czas żałoby wyznaczamy sobie sami - czasem trwa krótko, czasem długo, czasem, niestety, nigdy sie nie kończy.
Pytałem, jak było w szkole, a ona zawsze z uśmiechem odpowiadała, że w porządku. Sądziłem, że nic złego się nie dzieje, a moja córka jakoś pozbierała się po śmierci matki. Tymczasem ona cierpiała równie mocno jak ja. A może nawet mocniej. Zrobiło mi się potwornie wstyd. – Ma pani rację, zawaliłem na całej linii.
B94g64x. “Dzień z życia Aniołka, czyli wiersze po śmierci dziecka. Pamiętam jak to było..ktoś mnie łaskotał a potem… A potem już tak chciałam wyjść…tam do Was i wyciągnęli mnie, ale tatuś się odwrócił, a Ty Mamo płakałaś Dotknęłam policzków Twoich – zapłakałaś mocniej, chciałam przytulić tatusia, ale się tylko skulił… Dlaczego? Chciałam krzyczeć, bo byłam blisko, ale nie widzieliście. A moje pieszczoty sprawiały Wam ból. Wtedy przyszła po mnie… Nie przedstawiła się.. zabrała na chmurkę i pogłaskała po główce. Powiedziała, że jeszcze troszkę i mnie zobaczycie, i będziemy się uśmiechać. Powiedziała, że nauczy mnie wszystkiego. Zapytałam, dlaczego jestem tutaj. Podobno wszystkie dzieci wracają na chmurki, kiedy ich skrzydełka są zbyt duże. To znaczy, że jeszcze nasze duszyczki nie są gotowe, by zejść na ziemię, by stawić czoło trudom codzienności. Mądre słowa, za dużo… Zasnęłam. Kilkanaście minut później obudziła mnie. Powiedziała, że czas na lekcje. Zabrła mnie do Was. Zabawne, ale byliście w domku już. Nadal płakaliście. Byłam zła. Tak zła, że tyle bólu, że tęsknicie do mnie a ja do Was, choć się nie widzimy. Moja nauczycielka wyjaśniła, że nie mogę się denerwować. Tak właśnie sprawiam, że bardziej boli, że moja cierpliwość nauczy Was uśmiechu i że kiedyś się spotkamy. Podglądam Was co kilka minut. Patrzę, jak się bawicie z moim rodzeństwem. Zazdroszczę. Ale kocham Was wszystkich. Dla Was płyną dni, miesiące, lata. A dla mnie to sekundy, minuty, godziny. Tak wolno. Ale postanowiłam zamrugać. Mrugnęłam oczkiem. Uśmiechnęłaś się! Zobaczyłaś ten błysk Słońca i uśmiechnęłaś się do mnie. Tata też! Te dwa ciepłe uśmiechy tulę do serduszka, tulę mocno. Teraz błyskam co kilka minut i się uśmiechacie. Czasem do nieba, czasem do dzieci, czasem do siebie, a ja chowam to i podglądam Wasze spokojne życie. Przyszła…przyszła i powiedziała, że mamy ważne zadanie… Pokazała mi samotnego zapłakanego Aniołka. Kazała zabrać za rączkę. Powiedziała, że minęło dość minut i muszę zaprowadzić maleństwo do Twojego brzuszka. Że ma już dość słabiutkie skrzydełka i może zejść i że potrzeba mu ciepła. Nigdy nie zapomnę tej godziny. Dla Ciebie minęły wieki i wiem, że nadal pamiętacie… Zobaczyłaś dwie kreseczki… Płakałaś. Ty, Tatuś.. płakaliście razem. A ja stałam przy Was i głaskałam brzuszek uspokajając. Już czas… Poczujesz ruchy. Idę połaskotać brzuszek. Gili gili Auć kopie Gili gili Auć znowu kopie. Och jak cudownie! Tulę, głaszcze, a Wy się śmiejecie. To ciepło z Waszej radości sprawia, że mogą fruwać wysoko. Och minęło kilka sekund Oj!!! Zapomniałam Mamusiu! Znowu płaczecie. Mamusiu nie… Przepraszam, już łaskocze, już maleństwo kopie. Nic nam nie jest. Nic Wam nie jest. No gili gili gili gil I wielki kopniak Ufff Uspokoiliście się… Tak przewędrowałam z Wami w moim świecie minuty, a w Waszym miesiące i lata. Już czas wyjść, już przychodzę i budzę maleństwo, a ty czujesz pierwsze skurcze. Cierpisz… ale jednocześnie cieszysz się. Głaszczę Ciebie, by mniej bolało. Wołam Maleństwo, by szybciej wyszło. Jest! Po tylu godzinach się wydostało, choć dla mnie to tylko mgnienie Od tej pory mogę tylko Was obserwować, mrugać Wam, a czasem szeptać. Wiem, że pamiętacie. Jeśli znowu będę musiała zaprowadzić Aniołka do Twego brzuszka, by przemieniło się w maleństwo, będę bliżej. Jeśli nie, będę czuwać, aż minął moje 24 godziny i lata Waszego życia Przyjdę wtedy do Was i przytulę. Przyjdę i powiem, jak tęskniłam, i wtedy znowu się dotkniemy. Bez łez, bez żalu. A teraz tylko spoglądam z uśmiechem i już nie zazdroszczę, bo choć nie mogę Was dotykać, to mogę pilnować, by nic Wam się nie stało. Kocham Was. Każdy błysk słońca, każdy szum drzewa, każda kropla rosy, każdy raz, gdy zatrzymujecie się i zachwycacie światem, to moje wyszeptane kocham do Was… Twego powrotu czekam na próżno. Twe serce zimne, nie bije wcale, ile bym dała by biło dalej. Kolory świata przechodzą w jesień, a ja samotna chodzę po lesie. Lecz las to ludzi obcych, dalekich, co patrzą na nas słabych, kalekich. Kalectwem moim na całe życie, będzie żałoba po małym bycie. Które zjawiło się niespodzianie i nastawiona na jego trwanie nie będę nigdy z tym pogodzona że go tu nie ma w moich ramionach Po mej Iskierce pustka została Gdzie teraz jesteś Iskierko mała? Siedzi aniołek wśród gwiazd miliona I patrzy na Ciebie Matko zamyślona Patrzy jak płaczesz po kątach skrycie Jak starasz się na nowo ułożyć swe życie Jak walczysz z trudami dnia codziennego I jak tęsknisz do Dziecka? do Synka swojego Jak tłumaczysz bliskim i dalekim Że byłem Dzieckiem, że byłem Człowiekiem Że choć malutki w Twym sercu schowany Byłem Twym Synkiem? kochanym i oczekiwanym Matko kochana? Twój ból nie ustaje Wiedz, że mnie również serce się kraje Lecz widać tak być już musiało Że teraz osobno, choć wcześniej jedno ciało Gdy smutno Ci będzie, gdy świat Cię znów wkurzy Popatrz w niebo, na księżyc duży Tam zawsze ja? gdy taka potrzeba Mrugnę do Ciebie z obłoków nieba Siedzi Aniołek na chmurce niebieskiej I śle do Matki swe wielkie serce Śle pocałunki i uśmiechów kilka Śle buziak duży? przecież to chwilka Przychodzi w nocy, gdy sen jest spokojny Przychodzi do Mamy? wtedy jest wolny Razem się tulą i spacerują Razem się bawią i razem malują Razem w sklepiku zabawki kupują Lub nad Bałtykiem bursztyny znajdują Lecz sen kiedyś minie i Mama zostanie Anioł odleci.?Nie odchodź Kochanie!!! Zostań tu ze mną, bym zawsze wiedziała Że nigdy Tobie już krzywda nie będzie się działa? Ja Mamo wrócę? w Twój sen radosny Wrócę nim przyjdzie pierwszy dzień wiosny Wrócę i znów razem będziemy Robić te rzeczy o których tylko my wiemy
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2011-03-16 13:02:20 truskaweczka8585 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-08-11 Posty: 135 Wiek: 25 Temat: Śmierć dziecka mam pytanie dlaczego bóg zabier małe dzieci najpierw je daje a potem zabiera jaki jest tego sens ,jestem katoliczka ale odpowiedzi nie znam moze ktos mniej wiecej mnie na prowadzi dlaczego wiem ze tylko bóg wie dlaczego ale chce znac opinie katolików jak oni to rozumieja Serce obawia się cierpień [...] Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia... ? Paulo Coelho 2 Odpowiedź przez Anhedonia 2011-03-16 20:00:30 Anhedonia 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: oligofrenopedagog Zarejestrowany: 2010-11-16 Posty: 5,896 Wiek: Over (?) 50 Odp: Śmierć dziecka A dlaczego tylu ludzi zginęło w Japonii - tam też były dzieci. Chyba trzeba zaprosić księdza do dyskusji. Ja tego nie pojmuję, mimo wiary w Boga "Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę, daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogęi daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego." Oetinger 3 Odpowiedź przez iskra27 2011-03-16 20:37:39 iskra27 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: sprzedawca Zarejestrowany: 2010-12-17 Posty: 545 Wiek: 30 Odp: Śmierć dzieckaTez tego nie pojmuje choc jestem katoliczka zawsze sie mowi ze dziecko to dar od Boga... 4 Odpowiedź przez flores18261 2011-03-16 21:14:22 flores18261 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Kucharz Zarejestrowany: 2010-11-24 Posty: 2,285 Wiek: 1984/5/06 (Bliznięta) Odp: Śmierć dziecka Też nie znam odpowiedzi tylko Bóg zna na odpowiedz on nam daje życie i on ma prawo nam je odebrać. Mojego kuzyna żona urodziła blizniaki jedno zaraz umarło po porodzie drugie było cały czas w inkubatorze.(półtora roku)w grudniu już na święta zabrali je do domu było dobrze. Zapożyczali się u znajomych by ratować to drugie dziecko jakieś 3tygodnie temu umarło. Zauroczenie Tobą przeistoczyło się nagle w kxxx silną miłość. ? Namiętności Jego pocałunku nie da się ubrać w słowa. Za każdym razem jest coraz bardziej niesamowity. Bez Ciebie nie chcę przeżyć ani jednej chwili, bo nie ma nikogo takiego jak Ty. ONLY GOD CAN JUDGE ME 5 Odpowiedź przez iskra27 2011-03-16 21:25:37 iskra27 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: sprzedawca Zarejestrowany: 2010-12-17 Posty: 545 Wiek: 30 Odp: Śmierć dzieckahmm chyba za szybko odpisalam na temat nie myslac...zmeczenie juz mnie dopada a wiec tak jak napisalas Liren25 Bóg daje zycie i tylko On moze je odebrac W mojej rodzinie tez byly przypadki gdzie dzieci nowo narodzone umarly 6 Odpowiedź przez Megiiii654 2011-03-16 23:43:16 Megiiii654 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zawód: Uczennica ;) Zarejestrowany: 2010-11-06 Posty: 128 Wiek: 24 Odp: Śmierć dziecka Bog dal nam wolnosc wyboru, slowa itp ... Wszystko dzieje sie nie bez przyczyny.. kazdy z nas ma gdzies tam zapisane kiedy umrzemy. To zycie zabiera ludzi a nie Bog... Nie mozemy go winic za nic, bo to jest nasz los. Bog moze nam pomoc duchowo, wesprzec w trudnych momentach, ale nigdy nie bedzie interweniowal w nasze zycie. Jedynie cudy sa jego interwencją, ale dlaczego, to nie wiem. To jest nasze zycie, Bog moze nam pomoc przejsc przez nie tylko trzeba sie wsluchac. Niestety zycie to zycie. Samotność, to najgorszy rodzaj umierania.. 7 Odpowiedź przez alma888 2011-03-17 04:18:52 alma888 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-28 Posty: 64 Odp: Śmierć dzieckaMyślę, że rodziców nie może spotkać większa tragedia niż śmierć od miesiąca nie mogę uporać się z tragedią chłopca, którego nie znałam, a który zginął potrącony przez pociąg Cały czas lecą mi łzy, gdy o nim pomyślę. Nie wiem dlaczego, ale czuję jego odejście jako wielką osobistą stratę. Czytałam słowa jego Taty i wiem, że Jego Bliscy już nigdy nie będą szczęśliwi. Biedny Matthew (Matthew Leonard) nie zrealizuje już swoich marzeń, nie będzie radością.... 8 Odpowiedź przez truskaweczka8585 2011-03-17 10:27:31 truskaweczka8585 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-08-11 Posty: 135 Wiek: 25 Odp: Śmierć dziecka po stracie dziecka jest ból ale BÓG daje siły ja w to nie wierzyłam ,dopiero jak malenki aniołek miał 6 miesiecy jak odeszła ,miałam chrzesniaczke raptem jeden dzien,tyle co przeszłam bólu szkoda gadac a rodzice to wogle nie bede mówic,nasz aniołek nie dał po sobie poznac ze jest cos nie tak moze tak miało byc,rozkochała w sobie całą rodzine i znajomych czasami zadaje sobie pytanie moze za mocno ja kochalismy a to BOGA powinismy najbardziej kochac no raczej nie był zazdrosny nnie wiem ale nic sie nie dzieje bez przyczyny miał 6 miesiecy a przez magiczne 4 dni walczyła o zycie nie ciesze sie z tego ze tam bedziej jej najlepiej u PANA sobie jakos poradzimy. Serce obawia się cierpień [...] Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia... ? Paulo Coelho 9 Odpowiedź przez Kryst54 2011-03-17 20:41:11 Kryst54 Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-17 Posty: 486 Wiek: 50+ Odp: Śmierć dzieckaSmierc dziecka jest trauma nie do przezycia,doswiadczylam tego 472dni temu...stale jestem na poczatku tej okrutnej drogi. Moj synek byl dzieckiem chorym,niepelnosprawnym,dla mnie byl miloscia mojego zycia..... dla innych byl tylko prawie 17 lat,tesknie okrutnie,zycie stalo sie puste bez mogla zamienic zycie mojego synka na zycie moje nie wahalabym sie ani sekundy oddalabym je!!! Dzis juz nie pytam Boga DLACZEGO mi go zabrales,ale dziekuje,ze mi go dales,bo poznalam smak bezwarunkowej milosci, radosci,bolu,strachu..doswiadczylam tego wszystkiego i dziekuje za kazda chwile zycia mojego ukochanego synka!Krystyna 10 Odpowiedź przez orszulik 2011-03-19 17:07:53 orszulik Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: wymagający zaangażowania Zarejestrowany: 2010-11-28 Posty: 539 Wiek: zawsze 18 Odp: Śmierć dziecka Krystyna 1958 napisał/a:Smierc dziecka jest trauma nie do przezycia,doswiadczylam tego 472dni temu...stale jestem na poczatku tej okrutnej drogi. Moj synek byl dzieckiem chorym,niepelnosprawnym,dla mnie byl miloscia mojego zycia..... dla innych byl tylko prawie 17 lat,tesknie okrutnie,zycie stalo sie puste bez mogla zamienic zycie mojego synka na zycie moje nie wahalabym sie ani sekundy oddalabym je!!! Dzis juz nie pytam Boga DLACZEGO mi go zabrales,ale dziekuje,ze mi go dales,bo poznalam smak bezwarunkowej milosci, radosci,bolu,strachu..doswiadczylam tego wszystkiego i dziekuje za kazda chwile zycia mojego ukochanego synka!KrystynaKrystyno bardzo Ci moja córka miała wypadek pytałam dlaczego, dlaczego właśnie ale przeszła dużo nas czas jej powrotu do zdrowia był czasem wewnętrznch rekolekcji, była śliczna i to właśnie w urodę trafił że bałam się jak to będzie jak będzie żyła i to to mnie przerażało, dopiero słowa mojego czteroletniego dziecka pokazały jak bardzo byłam pusta. Córka zapytała- ,,Mamo dlaczego płaczesz, przecież ja żyje!!!!!A ja głupia bliznami i zniekształceniami się nie są naszą własnością pochodzą od Boga i do Boga zapominamy o tym. Wszystko co się zdarza, wierze że nie dzieje się bez przyczyny. ,,Narzekałem, że nie mam butów,dopóki nie zobaczyłem człowieka, który nie miał stóp.",,Tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nazwać go i pokochać.'' 11 Odpowiedź przez dayzi 2011-03-19 18:24:06 dayzi Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-29 Posty: 904 Odp: Śmierć dziecka hmm...skoro śmierć i zmartwychwstanie w tym lepszym świecie jest sensem katolika, to dlaczego ludzie płaczą ,cierpią zamiast cieszyć się, że dusze ich bliskich są w niebie ? Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny. 12 Odpowiedź przez elam1 2011-03-19 22:25:14 elam1 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-06 Posty: 63 Wiek: 44 Odp: Śmierć dziecka dayzi napisał/a:hmm...skoro śmierć i zmartwychwstanie w tym lepszym świecie jest sensem katolika, to dlaczego ludzie płaczą ,cierpią zamiast cieszyć się, że dusze ich bliskich są w niebie ?Bo w KRK jest jeszcze czysciec, msze za zmarłych i modlitwy, a na pytanie kiedy to sie stanie ksiądz nie umie odpowiedziec. A Pan Jezus powiedział kto uwierzy i ochrzci sie - Zbawiony będzie. Krótko i na temat. A tak na boku powiem Ci, ze uwierzyłam Panu Jezusowi, ale jesli będzie taki moment w moim zyciu że odejdzie mój mąż który równiez jest wierzący a ja pozostane - to bede plakac, bede czuła ze brakuje mi mojego serca, oddechu. Więc nie dziwię sie ludziom którzy placza po swoich bliskich. Zaczynamy to rozumiec gdy ich tracimy, a gdy tracimy ich nie wiedząc gdzie poszli jeszcze bardziej - bo w tym mogła byc moja wina. Nie wołalam i nie krzyczalam ze jest ratunek, tylko próbowałam łagodnie z miłoscia a teraz pozostała mi niewiedza i ufnośc ze to zostalo zasiane przynioslo owoc ale pewności brak. 13 Odpowiedź przez dayzi 2011-03-20 15:20:44 dayzi Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-29 Posty: 904 Odp: Śmierć dziecka Rozumiem, że gdy odchodzi ktoś bliski jesteśmy smutni, załamani, rozgoryczeni, czujemy się bezradni(w tym momencie)wściekli... Ktoś umiera i go nie ma. Ciało ulega biodegradacji i pozostaje pamięć o widzę konsekwencji w postępowaniu ludzi związanych z KRK. Skoro wierzą dlaczego nie ufają ale nie rozumiem tego co napisałaś. Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny. 14 Odpowiedź przez elam1 2011-03-20 16:04:10 Ostatnio edytowany przez elam1 (2011-03-20 18:53:31) elam1 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-06 Posty: 63 Wiek: 44 Odp: Śmierć dziecka Nie wiem czy odszedł ktos kto był Ci bliski. Mi tak, i im blizsza memu sercu to była osoba tym bardziej odczuwam ból. I świadomość tego że nie mogę im w jakikolwiek sposób pomóc jest trudna. Pismo świete mówi o tym, ze tu na ziemi ludzie mają szansę na podjecie decyzji - ich decyzji gdzie spędzą wieczność - czyli czy uwierzą w Jezusa i zaproszą Go do swojego serca jako Pana i Zbawiciela i wieczność spedzą razem z nim , lub czy bedzie to wieczne cierpienie w oddzieleniu od Boga jesli nie uwierzą w Jesusa i Jego ofiare na krzyzu. Nie mam mozliwości modlitwy o te osoby, wykupywania mszy, nie ma na to powtierdzenia w Piśmie Świętym, Sa tylko dwie drogi wąska prowadzi do życia wiecznego, szeroka na zatracenie. I tylko Bóg wie gdzie sa teraz bliskie mi osoby, a ja dowiem się gdy przejdę na druga stronę, chociaż ufam, że zgodnie z obietnicą:Izaj. 55:1111. Tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem.(BW)Czasem myślę, że nauka KRK otwiera świetna furtkę poprzez modlitwy za zmarłych, msze, dni zaduszne - i baRdzo chciałabym aby te rzeczy miały moc, jednak nie ma to powtierdzenia w Pismie Swietym, stąd tez moje wspomnienie o czyśćiu i niewiara w to. Rzym. 10:10-1110. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku Powiada bowiem Pismo: Każdy, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony.(BW)Dayzi - Czy coś wyjasniłam? 15 Odpowiedź przez dayzi 2011-03-20 16:38:38 dayzi Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-29 Posty: 904 Odp: Śmierć dziecka elam1 napisał/a:Nie wiem czy odszedł ktos kto był Ci bliski. Mi tak, i im blizsza memu sercu to była osoba tym bardziej odczuwam ból. I świadomość tego że nie mogę im w jakikolwiek sposób jest trudna. Pismo świete mówi o tym, ze tu na ziemi ludzie mają szansę na podjecie decyzji - ich decyzji gdzie spędzą wieczność - czyli czy uwierzą w Jezusa i zaproszą Go do swojego serca jako Pana i Zbawiciela i wieczność spedzą razem z nim , lub czy bedzie to wieczne cierpienie w oddzieleniu od Boga jesli nie uwierzą w Jesusa i Jego ofiare na krzyzu. Nie mam mozliwości modlitwy o te osoby, wykupywania mszy, nie ma na to powtierdzenia w Piśmie Świętym, Sa tylko dwie drogi wąska prowadzi do życia wiecznego, szeroka na zatracenie. I tylko Bóg wie gdzie sa teraz bliskie mi osoby, a ja dowiem się gdy przejdę na druga stronę, chociaż ufam, że zgodnie z obietnicą:Izaj. 55:1111. Tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem.(BW)Czasem myślę, że nauka KRK otwiera świetna furtkę poprzez modlitwy za zmarłych, msze, dni zaduszne - i baRdzo chciałabym aby te rzeczy miały moc, jednak nie ma to powtierdzenia w Pismie Swietym, stąd tez moje wspomnienie o czyśćiu i niewiara w to. Rzym. 10:10-1110. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku Powiada bowiem Pismo: Każdy, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony.(BW)Dayzi - Czy coś wyjasniłam?A nie mogłabyś tak po ludzku prościej napisać bez cytatów. Dlaczego katolik cierpi pomimo, że wierzy ,że śmierć jest tylko etapem życia?------------------ Pożegnałam wiele bliskich osób. Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny. 16 Odpowiedź przez elam1 2011-03-20 18:51:11 Ostatnio edytowany przez elam1 (2011-03-20 19:02:18) elam1 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-06 Posty: 63 Wiek: 44 Odp: Śmierć dzieckaNo to trzeba Ci poczekac na wypowiedź członka KRK :-) 17 Odpowiedź przez Dania220677 2011-03-22 20:02:32 Dania220677 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-20 Posty: 109 Wiek: 33 Odp: Śmierć dziecka To prawda śmierć własnego dziecka jest okropna, ja również tego doświadczyłam 14 lat temu, ale ciągle po głowie mi chodzi jaki był by mój synek jak by żył. serce matki na zawsze będzie w bólu. Danka 18 Odpowiedź przez Kryst54 2011-03-24 20:34:58 Kryst54 Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-17 Posty: 486 Wiek: 50+ Odp: Śmierć dzieckaSmierc dziecka i to wlasnego jest czyms strasznym i oby nikt z Was tego nie doswiadczyl,juz go nie przytulisz,nie powiesz mu jak bardzo go kochasz,juz nic i nigdy nie bedzie tak jak bylo,bo umarla czastka tu nie ma w/g mnie nic do tego,bo to twoje dziecko,twoje cale zycie i nie ta kolejnosc bez wzgledu na wiek sie kiedy Twojemu dziecku cos nie wychodzi w zyciu,kiedy jest chory,kiedy wyjezdza,a co dopiero kiedy zegnasz sie z nim na matki juz na zawsze pozostaje rozdart na strzepy i juz nigdy serca nie posklejasz,bo czas nie leczy rany,ale pozwala zyc z ta wielka rana,ktora krwawi i teskni w kazdej sekundzie serce rozdarte jest od 479dni!Krystyna 19 Odpowiedź przez alma888 2011-03-31 04:59:34 alma888 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-28 Posty: 64 Odp: Śmierć dzieckaPadło tu dużo mądrych i smutnych słów. Ja nadal ciągle myślę o tym biednym Matthew. Szukam w sobie i nie tylko odpowiedzi, skąd u mnie taki ból z powodu tragedii tego Chłopca? Na myśl o Nim łzy płyną mi same z oczu, zadaję sobie pytanie dlaczego i ciągle wracam do tego tragicznego zdarzenia. Myślę też o Jego Rodzicach - na pewno mieli wiele marzeń i planów, był to zdolny chłopiec.... Nie wiem już co jest z moimi emocjami? Codziennie modlę się za Niego. 20 Odpowiedź przez alma888 2011-04-14 01:48:46 alma888 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-28 Posty: 64 Odp: Śmierć dzieckaDziś minie 2 miesiące od tragedii, świat żyje swoimi sprawami, a moje myśli nadal są przy tym biednym Chłopcu 21 Odpowiedź przez Kyntia 2012-01-30 03:27:49 Kyntia Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-15 Posty: 604 Wiek: 32 Odp: Śmierć dziecka Przecież to nie Bóg je zabiera.... Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych. 22 Odpowiedź przez Picea 2012-01-31 20:38:38 Picea Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-08 Posty: 618 Odp: Śmierć dziecka Dlaczego śmierć wywołuje łzy? Bo śmierć jest czymś wbrew naturze. Śmierć jest przeciwieństwem życia. Każdy normalny człowiek pragnie pochodzi od Boga. A śmierć skąd się wzięła? Czy od Tego, który jest źródłem miłości? Jaki kochający rodzić skazałby swoje dziecko na śmierć? Żaden. Dlaczego więc ludzie robią z Boga kogoś bezdusznego i okrutnego? Czy Bóg naprawdę w niebie potrzebuje więcej aniołów? Czyżby Bóg się pomylił co do liczby potrzebnych Mu aniołów?Dlaczego Bóg miałby zabierać rodzicom cenny dar, który sam daje?Nasi prarodzice Adam i Ewa mogli żyć wiecznie, ale wybrali nieposłuszeństwo i w konsekwencji śmierć, którą przekazali nam w spadku. Kto ich inspirował do takiego wyboru? Bóg? Nie, Jego przeciwnik. 23 Odpowiedź przez Kyntia 2012-02-01 02:50:36 Kyntia Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-15 Posty: 604 Wiek: 32 Odp: Śmierć dziecka Picea napisał/a:Nasi prarodzice Adam i Ewa mogli żyć wiecznie, ale wybrali nieposłuszeństwo i w konsekwencji śmierć, którą przekazali nam w spadku. Kto ich inspirował do takiego wyboru? Bóg? Nie, Jego i dosadnie ujęte, my tylko ponosimy konsekwencje złych wyborów Adama i Ewy. chcecie kogoś obwiniać nie obwiniajcie Boga tylko tę parę. Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych. 24 Odpowiedź przez makarena 2012-02-01 12:20:16 makarena Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-04 Posty: 140 Wiek: 30+ Odp: Śmierć dziecka wolałabym wiedzieć, zę to Bóg je zabiera, zwłaszcza, ze osoba którą straciłam była kimś wyjątkowym i dobrymnawet teraz gdy żyje gdzieś tam ja wierzę, że jest to Niebo, zbyt wiele dobrego spotkało mnie za pośrednictwem tej jakże bliskiej mi osoby, czuję ciągle jego obecność, modlę się do niego i zawsze wypraszał łaski dla mnie u Pana Boga, zbyt wiele razy mi pomógł, abym mogła sądzić, ze jest u tego z rogami, śni mi się taki ładny jasny i ja wiem, ze jemu jest dobrzei to właśnie,że może mi pomóc, że scalił swoją śmiercią rodzinę, że wszyscy coś zmieniliśmy w swoim życiu- to właśnie dlatego musiał odejść, aby to wszystko mogło się stać tylko my teraz zastanawiamy się dlaczego nie widzieliśmy tylu rzeczy, dlaczego nie robiliśmy tego co powinniśmy zrobić, dlaczego on musiał umrzeć, żebyśmy to wszystko dostrzegli, żebyśmy mogli stać się takimi jakimi teraz jesteśmyto nasza winaa Bog tylko nas uratował przed zatraceniemwierzę, ze kiedyś spotkam mojego braciszka w niebie, nie mogł żyć tu na ziemi to zyje z Panem Bogiem w niebie i chroni nas.... "czasem odchodzą dobrzy ludzieco nam pomogli w życiu wielei próżno pytać wtedy Bogaczemu odchodzą przyjaciele" 25 Odpowiedź przez Ania1966 2016-04-30 14:52:22 Ania1966 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-04-30 Posty: 2 Odp: Śmierć dzieckamoje Dziecko miało 10 lat Mój kochany synek tryskał zdrowiem wszyscy GO kochali miał w planie być księdzem modlił się długo bardziej niż reszta rodzeństwa, ale zobaczył w kościele i po za kościołem brzydkie czyny których dopuszczali się kapłani powiesił się bo nie mógł tego pojąć dlaczego. zwątpiłam w boga znienawidziłam go na zawsze wyrwał mi z serca najpiękniejszy skarb minęło już 20 lat i płaczę po kątach gdy nit nie widzi całuję jego zakrwawiony dresik do końca życia nie zapomnę chamstwa boga. 26 Odpowiedź przez agniecha166 2017-09-25 14:18:15 agniecha166 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-09-25 Posty: 1 Odp: Śmierć dziecka25 lipca tego roku o godz. zmarla moja niespelna 20 letnia corka Dominika. Nasze jedyne dziecko. Od dwuch lat walczyla z choroba nowotworowa. Mimo bolu i cierpienia,mimo 3 trudnych oeracji wyniszczajacej chemio i radioterapii nigdy sie nie poddawala. Modlila goraco o zdrowie i my wszyscy wokol rowniez. Wierzyla ze Pan Bog ja uzdrowi do ostatniego dnia. Niestety stalo sie inaczej. Nie potrafie tego zrozumiec dlaczego Bog nas nie wysluchal przeciez obiecal umierajac na serce peka z rozpaczy. Z kazdym dniem bardziej i bardziej. Byla taka sliczna i madra. Napisala w tym roku mature lezac w lozku niemal z kazdego przedmiotu na 100%. Chciala zostac potrafie sobie poradzic z jej zupelnie sami. Zycie stracilo sens i jakikolwiek cel... 27 Odpowiedź przez Picea 2017-09-25 15:04:15 Picea Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-08 Posty: 618 Odp: Śmierć dziecka Agnieszko, nie ma chyba wiekszej straty dla rodzica jak śmierć dziecka. Żadne wyrazy szczerego współczucia nie złagodzą Twego bólu. Moja mam doświadczyła tego co Ty teraz przeżywasz. Gdybym była blisko Ciebie płakałabym razem z Tobą. Chętnie poznam Twoją córkę, jeśli chcesz opowiedzieć o co pomogło mojej mamie. Otóż pomaga nam nadzieja zmartwychwstania. Kiedy na ziemi był Pan Jezus w cudowny sposób przywrócił życie kilku osobom, była to zapowiedź tego co zrobi na większą skalę w przyszłości. Odszukaj w swojej Biblii tę obietnicę. Ewangelia według Jana, rozdział 5 wersety 28 i 29. "Nie dziwcie się temu, ponieważ nadchodzi godzina, w której wszyscy w grobowcach pamięci usłyszą jego głos i wyjdą". Czy to nie pocieszające? Spotkamy się z naszymi bliskimi. Tylko musimy na to poczekać. Bóg, który stworzył wszystko jest w stanie odtworzyć życie, które już istniało. On pragnie to Cię Agnieszko 28 Odpowiedź przez gojka102 2017-09-25 21:42:26 gojka102 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-28 Posty: 8,605 Wiek: 30+(dokładnie nie pamiętam:)) Odp: Śmierć dziecka Aniu,Agnieszko-po czymś takim-gdybym wierzyła-z pewnością bym pociesza na pewno fakt jakiegoś tam zmartwychwstania,które w tu i teraz przez wielu wierzących będących w takiej sytuacji widziane jest jak droga we mgle-nic nie jest co Was spotkało jest straszne i niesprawiedliwe... Tylko czasem wśród mroku,straszy i krąży wokół zamyślony marabut, w lepkich błotach błądzący ptakLecz dzień lęki wymiecie,wiec spokojnie możecie drzwiami trzasnąć i zasnąć gdy "dobranoc" powiemy wam 29 Odpowiedź przez adiafora 2017-09-26 09:06:44 adiafora Gość Netkobiet Odp: Śmierć dziecka truskaweczka8585 napisał/a:mam pytanie dlaczego bóg zabier małe dzieci najpierw je daje a potem zabiera jaki jest tego sens ,jestem katoliczka ale odpowiedzi nie znam moze ktos mniej wiecej mnie na prowadzi dlaczego wiem ze tylko bóg wie dlaczego ale chce znac opinie katolików jak oni to rozumiejadlaczego uwazasz, ze Bog cokolwiek daje czy odbiera? To by znaczylo, ze on kieruje Twoim zyciem a Ty na nic nie masz wplywu. To, ze ludzie choruja, umieraja, nie maja pracy, pieniedzy, szczescia w milosci td. itp. etc. to nie wina Boga. Niby wg jakiego schematu Bog mialby decydowac, kto ma byc zdrowy i zyc dlugo w dobrobycie a kto cierpiec? Rzucac moneta a moze krecic ruletka? Nie wierze w taka koncepcje. Jest po prostu głupia. Nie wspominając juz o tym, ze czynilaby z Boga jakiegoś bezdusznego potwora. Jak to sie ma do jego wizerunku pełnego dobroci, miłości i miłosierdzia? 30 Odpowiedź przez kwadrad 2017-09-27 20:02:24 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2017-09-27 20:03:31) kwadrad Net-facet Nieaktywny Zawód: dówaZ Zarejestrowany: 2013-11-24 Posty: 1,894 Wiek: 37 kiedy te 40 a kaj tam emerytura Odp: Śmierć dziecka Gdyby to było wśród cywilizacji, gdzie jeszcze nie "wynaleziono" ktoś obwiniałby go , czy ktoś podważałby jego decyzje , czy ktoś sugerowałby iż pewne rzeczy są zrobił to ktoś kto czuje tak jak my , że jest bliski ale że to bardziej łagodne niż przyznanie iż nikt się tym nie nikt jest tylko głucha robimy to żeby było lżej jest jakby rodzaj terapii. Wiadomo kto ją "sprzedaje".Jak mawiał autor " w tym szaleństwie jest metoda".Chyba , być może. Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić. 31 Odpowiedź przez megzed 2017-10-13 12:59:00 megzed Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-10-10 Posty: 12 Odp: Śmierć dzieckaTo są paradoksy, na które nie ma dobrej odpowiedzi. Dlaczego umiera dziecko, dlaczego umiera dobry człowiek, a przestępca chodzi po świecie. Dlaczego Bóg zamiast złego, zabiera dobrego. \fajna próbą odpowiedzi na trudny związane ze stratą jest książka i film Chata. Polecam zobaczyć. 32 Odpowiedź przez LiwienHaruzo 2017-11-02 11:51:23 LiwienHaruzo Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-10-28 Posty: 13 Odp: Śmierć dzieckaOdp jest prosta. Na swiecie istnieje grzech to ludzie doprowadzaja siebie nawzajem do upadku. Pan Bog dobry ale sprawiedliwy. Co do dzieci w bibli mamy napisane ze to jak my zyjemy odbija sie na naszych nie tylko glaszcze ale tez karze. Dodatkowo nalezy pamietac ze dzieci sa chronione niewinnoscia (nie pamietam do ktorego rok zycia) wiec nawet jak Bog je zabierze to zyja lepiej niz my tu na ziemi. 33 Odpowiedź przez vicky85 2017-11-04 19:07:34 vicky85 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-01-31 Posty: 986 Wiek: 32 Odp: Śmierć dziecka Najprostsza odpowiedz jest prawdziwa. Jesli rownania nie da sie rozwiazac, to znaczy ze sa bledne dane, bledne zalozenia. Ale jesli ktos wszystko musi probowac zrozumiec i wszystko musi miec wytlumaczone, nawet jesli w uludny sposob, to niech sobie dalej w tego boga wierzy. Odkrycie naukowe nie jest może lepsze od seksu, ale satysfakcja trwa dłużej. S. Hawking:* Spoczywaj w pokoju wielki czlowieku...Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny SopornoŻycie jest w połowie czarne, w połowie białe, w wielu miejscach szare... i w tych odcieniach musimy być szczęśliwi. Gary;p Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
18 odp. Strona 1 z 1 Odsłon wątku: 3761 Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 IP: Poziom: Pełnoletnia 29 października 2016 10:25 | ID: 1348437 Zbliża się Dzień Wszystkich Świętych. Kupujemy znicze, planujemy podróż w odwiedziny do naszych zmarłych. Dzieci są bardzo dociekliwe. Pytają, nie rozumieją gdzie to nasz dziadek czy babcia jest?! Jak to się umiera? Jak tłumaczycie śmierć swoim dzieciakom? Życie po śmierci..? 1 Dunia Poziom: Szkolniak Zarejestrowany: 10-03-2011 17:24. Posty: 18894 29 października 2016 12:07 | ID: 1348449 Przerabiałam ten temat w lutym gdy zmarła moja mama a prabacia dziewczynek. Ali - 10 lat i Mai - 6 lat, mówiłam tak jak było. Bez ściemniania. Wiek, choroba, pobyt w szpitalu i śmierć. A potem pochówek. I dziewczynki słuchały mnie ze zrozumieniem. Było to łatwiej bo Prababcia miała już swoje lat i swoją chorobę z którą dziewczynki stykały się ba codzień. Myślę, że jest trudniej wytłumaczyć nagłą śmierć osoby młodej. A już najtrudniej ojca, matki czy rodzeństwa. 2 Stokrotka Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 29 października 2016 12:37 | ID: 1348450 Trudniej wytłumaczyć im młodsze jest dziecko i nie da się zbyć byle czym. Dziecko jest bardzo dociekliwe. Z resztą dorosłemu ciężko zrozumieć co dopiero tak małemu dziecku.. 3 goosiak4 Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 26-05-2015 10:54. Posty: 3427 29 października 2016 14:00 | ID: 1348454 Najbardziej się boję mówić dzieciom, że ktoś umarł przez chorobę, bo potem się mogą bac, gdy zachorują 4 oliwka Poziom: Dzierlatka Zarejestrowany: 19-04-2008 00:57. Posty: 161880 29 października 2016 23:47 | ID: 1348499 Ciężki temat ale przychodzi taki czas, że trzeba z nim się zmierzyć i jak napisała WANDZIA - mówić wprost, wtłumaczyć... 5 Kasia P. Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 19-12-2013 17:12. Posty: 4400 30 października 2016 19:18 | ID: 1348569 Polecam artykuł Moniki: 6 Stokrotka Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 31 października 2016 14:01 | ID: 1348670 oliwka (2016-10-29 23:47:18)Ciężki temat ale przychodzi taki czas, że trzeba z nim się zmierzyć i jak napisała WANDZIA - mówić wprost, wtłumaczyć... .. i nie zbywać. Lepiej jak dzicko w delikatny sposób dowie się od nas. Nie musi wiedzieć wszystkiego, w sumie to naturalne.. każdy kiedyś musi odejść 7 Kasia P. Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 19-12-2013 17:12. Posty: 4400 1 listopada 2016 10:31 | ID: 1348751 Zdecydowanie trzeba rozmawiać i tłumaczyć. Lepiej dać krótkie wytłumaczenie i czekać, żeby dziecko dopytało. Czasami opowiadamy zbyt wiele niż jest to potrzebne. Dla nas to WIELKI TEMAT, dla dziecka jeszcze nie. Zależnie od wieku trzeba dawkować taką wiedzę. 8 MarDeb Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 01-11-2016 11:08. Posty: 880 1 listopada 2016 12:25 | ID: 1348768 Generalnie Chreścijanie maja łatwo. Trzeba tylko trochę Biblie pocztać. 9 wamat Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 01-10-2009 12:38. Posty: 4075 1 listopada 2016 12:47 | ID: 1348785 Kiedyś nie było z tym problemu. Dzieci uczestniczyły we wszystkich wydarzeniach: tych radosnych i tych smutnych. Dziś chroni się dzieci przed wszelkimi problemami, wszystko musi być jak one chcą. I trochę dziwi mnie, że np. nie zabiera się dziecka na pogrzeb (był taki wątek), a z drugiej strony od najmłodszych lat widzą śmierć, przemoc w TV, w grach w których zabici wstają i strzelają dalej. Tym jakoś rodzice się nie przejmują. Mateusz nie miał jednej babci (mojej mamy) to trzeba było powiedzieć, że nie żyje i tyle. Chodziliśmy na cmentarz, na pomniku jest zdjęcie więc była znów okazja do opowiadania. Gdy zmarł mój ojciec (mieszkał z nami), syn miał 4 lata. Chodził na różaniec przy trumnie, był na pogrzebie. Pamietam jak mu powiedziałam, ze tęskinił za babcią i poszedł do niej. Po I Komuni zmarli rodzice męża. Wtedy nie trzaba było wiele tłumaczyć, bo nie było dla niego nic nowego. Jako ministrant uczestniczył w pogrzebach obcych. Chyba nie trzeba zbytnio się wysilać w tłumaczenia, poprostu dziecko powinno uczestniczyć od najmłodszych lat w różnych sytuacjach i ewentualnie odpowiadać krótko i rzeczowo, tyle na ile jest w stanie zrozumieć. 10 MarDeb Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 01-11-2016 11:08. Posty: 880 1 listopada 2016 17:39 | ID: 1348822 Dziś to coraz mniej jest chrześcijan mimo tego, że więcej ludzi niż kiedyś chodzi do chrześcijańskich kościołów. Śmierć dla chrześcijan to początek czegoś lepszego i jest tylko etapem w życiu. Normalnością jak dzieciństwo, dorosłość, czy starość. Ostatnio edytowany: 02-11-2016 10:57, przez: Stokrotka 11 Stokrotka Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 2 listopada 2016 11:00 | ID: 1348907 wamat (2016-11-01 12:47:43)Kiedyś nie było z tym problemu. Dzieci uczestniczyły we wszystkich wydarzeniach: tych radosnych i tych smutnych. Dziś chroni się dzieci przed wszelkimi problemami, wszystko musi być jak one chcą. I trochę dziwi mnie, że np. nie zabiera się dziecka na pogrzeb (był taki wątek), a z drugiej strony od najmłodszych lat widzą śmierć, przemoc w TV, w grach w których zabici wstają i strzelają dalej. Tym jakoś rodzice się nie przejmują. Mateusz nie miał jednej babci (mojej mamy) to trzeba było powiedzieć, że nie żyje i tyle. Chodziliśmy na cmentarz, na pomniku jest zdjęcie więc była znów okazja do opowiadania. Gdy zmarł mój ojciec (mieszkał z nami), syn miał 4 lata. Chodził na różaniec przy trumnie, był na pogrzebie. Pamietam jak mu powiedziałam, ze tęskinił za babcią i poszedł do niej. Po I Komuni zmarli rodzice męża. Wtedy nie trzaba było wiele tłumaczyć, bo nie było dla niego nic nowego. Jako ministrant uczestniczył w pogrzebach obcych. Chyba nie trzeba zbytnio się wysilać w tłumaczenia, poprostu dziecko powinno uczestniczyć od najmłodszych lat w różnych sytuacjach i ewentualnie odpowiadać krótko i rzeczowo, tyle na ile jest w stanie zrozumieć. Dobra okazja do rozmowy nawet na cmentarzu przy odwiedzaniu grobów.. Warto rozmawiać Wszystko zależy w jakim wieku jest dziecko 12 Tigrina Zarejestrowany: 26-11-2009 23:06. Posty: 4674 2 listopada 2016 22:28 | ID: 1348984 Córka ma prawie 5 lat. I w zasadzie sam temat się nasunął jakoś tak w tym roku. Rozmawiałam z Nią o różnych rzeczach latem, kiedyś wyszedł temat kota, który ma 10 lat i niedlugo może go nie byc. Nawet nie był chory, po prostu- Mała wychowała się z nim i rozmawiałyśmy o tym, że jest dwa razy starszy od Niej, ale na kocie lata, to już jest w wieku Babc i Dziadków. I że któregoś dnia go po prostu już nie będzie. Nie spodziewałam się wtedy, że tak szybko odejdzie. Nawet miesiąc nie minął. W zasadzie nie wiadomo, dlaczego. Najprawdopodobnie serce, ale- kto wie? Rano jadł, załatwił się, po południu zwymiotował, potem poszedł spac. Wieczorem jeśc nie chciał, tylko pił wodę. W nocy płakał, rano nie miał chodzic siły, ale to była sobota, Mała w domu z Mężem, a ja do pracy na rano. Kot popił wodę, leżał. Miałam z nim jechac do weterynarza po pracy. Nie zdążyłam. Koło południa już odszedł. Gdy wróciłam z pracy- płakaliśmy z Mężem oboje nad nim. Mieliśmy go 10 lat i miesiąc, od kociego niemowlaka, znajda,nie chodził, robił pod siebie, miał 400 gram i zaklejone oko, jak go przygarnęliśmy. Wykarmilismy Bebiko. Gdy miał półtorej roku- wzięliśmy kotkę do towarzystwa. I w zasadzie dopiero teraz zaczęlismy ją zauważac, a ma prawie 9 lat. Tak tamtego było wszędzie pełno. Opiekował się Małą, traktował Ją jak częśc swojego stada, obcych do Niej nie dopuszczał. Był. 2 miesiące już go nie ma. Płacz przeszedł po kilku dniach, tęsknota chwilami wraca. Ale Małej od razu kazałam go dotknąc, żeby czuła, że jest zimny, sztywny. Poszła z nami go zakopac, widziała dół na działce, wie, że kot zdechł, że go nie ma i nie wróci. I że kiedys każdy z nas umrze, tylko, że ludzi chowa się w trumnach, na cmentarzu, robi się pomnik, pali się znicze, a zwierzęta chowa się na działce i tylko zdjęcia po nich zostają i wspomnienia. Za ludzi się modlimy, czesto jeździmy z Małą na cmentarz. Teraz łatwiej mi wytłumaczyc nad grobem mojego rodzeństwa, że oni sa tam pod ziemią, zakopani, jak kot, tylko w odświętnych strojach, w trumnie. I że to tylko ciało, bo dusza jest w Niebie. Uważam, że każdy wiek jest dobry na takie rozmowy. 13 gocha2323 Poziom: Maluch Zarejestrowany: 23-04-2013 20:58. Posty: 12534 3 listopada 2016 11:35 | ID: 1349056 Tigrina (2016-11-02 22:28:01) Córka ma prawie 5 lat. I w zasadzie sam temat się nasunął jakoś tak w tym roku. Rozmawiałam z Nią o różnych rzeczach latem, kiedyś wyszedł temat kota, który ma 10 lat i niedlugo może go nie byc. Nawet nie był chory, po prostu- Mała wychowała się z nim i rozmawiałyśmy o tym, że jest dwa razy starszy od Niej, ale na kocie lata, to już jest w wieku Babc i Dziadków. I że któregoś dnia go po prostu już nie będzie. Nie spodziewałam się wtedy, że tak szybko odejdzie. Nawet miesiąc nie minął. W zasadzie nie wiadomo, dlaczego. Najprawdopodobnie serce, ale- kto wie? Rano jadł, załatwił się, po południu zwymiotował, potem poszedł spac. Wieczorem jeśc nie chciał, tylko pił wodę. W nocy płakał, rano nie miał chodzic siły, ale to była sobota, Mała w domu z Mężem, a ja do pracy na rano. Kot popił wodę, leżał. Miałam z nim jechac do weterynarza po pracy. Nie zdążyłam. Koło południa już odszedł. Gdy wróciłam z pracy- płakaliśmy z Mężem oboje nad nim. Mieliśmy go 10 lat i miesiąc, od kociego niemowlaka, znajda,nie chodził, robił pod siebie, miał 400 gram i zaklejone oko, jak go przygarnęliśmy. Wykarmilismy Bebiko. Gdy miał półtorej roku- wzięliśmy kotkę do towarzystwa. I w zasadzie dopiero teraz zaczęlismy ją zauważac, a ma prawie 9 lat. Tak tamtego było wszędzie pełno. Opiekował się Małą, traktował Ją jak częśc swojego stada, obcych do Niej nie dopuszczał. Był. 2 miesiące już go nie ma. Płacz przeszedł po kilku dniach, tęsknota chwilami wraca. Ale Małej od razu kazałam go dotknąc, żeby czuła, że jest zimny, sztywny. Poszła z nami go zakopac, widziała dół na działce, wie, że kot zdechł, że go nie ma i nie wróci. I że kiedys każdy z nas umrze, tylko, że ludzi chowa się w trumnach, na cmentarzu, robi się pomnik, pali się znicze, a zwierzęta chowa się na działce i tylko zdjęcia po nich zostają i wspomnienia. Za ludzi się modlimy, czesto jeździmy z Małą na cmentarz. Teraz łatwiej mi wytłumaczyc nad grobem mojego rodzeństwa, że oni sa tam pod ziemią, zakopani, jak kot, tylko w odświętnych strojach, w trumnie. I że to tylko ciało, bo dusza jest w Niebie. Uważam, że każdy wiek jest dobry na takie rozmowy. ja mojemu synkowi wytłumaczyłąm to tak jak Ty na przykłądzie kota, a dokłądnie na dwóch kotach! jednego auto przejechało na Maksia oczach! i tlumaczyłąm jemu, ze kotek umarł i nie wórci, zakopaliśmy Go razem z meżem! synek dodatkowo nauczył się tego, zeby uważac na drodze! od tego momentu jest bardzo uważny na jezdni! jak chodziliśmy na cmentarz to równiez opowiadałam synkowi o umieraniu! myśłę, że zrozumiał coś! móiłąm, że wszyscy co umari sa w niebie i patrza na niego nawet jego rudy kotek! 14 Mela134 Zarejestrowany: 22-03-2016 11:12. Posty: 1080 3 listopada 2016 16:35 | ID: 1349111 To jest bardzo cięzka sprawa. Najlepiej tłumaczyć, że ktoś jest już w niebie i jest mu tam bardzo dobrze. Obserwuje wszystkich bliskich na ziemi i kiedyś sie z nim spotkamy. 15 Patrycja Sobolewska Poziom: Maluch Zarejestrowany: 17-09-2015 10:44. Posty: 19647 3 listopada 2016 21:03 | ID: 1349178 Julianna Kozińska (2016-11-03 16:35:35)To jest bardzo cięzka sprawa. Najlepiej tłumaczyć, że ktoś jest już w niebie i jest mu tam bardzo dobrze. Obserwuje wszystkich bliskich na ziemi i kiedyś sie z nim spotkamy. Bardzo dobrze to napisałaś jednak to bardzo trudne aby tak wytlumaczyc dziecku... 16 Mela134 Zarejestrowany: 22-03-2016 11:12. Posty: 1080 4 listopada 2016 15:57 | ID: 1349258 Moja koleżanka tak tłumaczyła śmierć taty swojej 4-letniej córce. Pamiętam, jak byłyśmy na cmentarzu i mała Marta weszła na grób, żeby porozmawiać z tatą. Między innymi doradzała mu, żeby się ciepło ubrał, bo jest bardzo zimno. Łza zakręciła mi się w oku. Nie było w tym przerażającej tragedii ani paraliżującego smutku. Było zrozumienie, że tatusia już nie ma, bo jest gdzie indziej, ale na pewno ją słyszy. 17 MarDeb Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 01-11-2016 11:08. Posty: 880 9 listopada 2016 23:03 | ID: 1350145 Musicie jadnak uważać z tłumaczeniami. Trzeba dostosować to do wieku dziecka, ale nie można mu kłamać. Bo jak trochę podrośnie i nie pokryje mu się to dowiedział się od rodziców w dzieciństwie z rzeczywistością. To stracimy na tym autorytet. "Jeśli rodzice oszukali mnie jak byłem malutki to czy teraz też mnie oszukują?" 18 Stokrotka Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 10 listopada 2016 14:00 | ID: 1350267 MarDeb (2016-11-09 23:03:36)Musicie jadnak uważać z tłumaczeniami. Trzeba dostosować to do wieku dziecka, ale nie można mu kłamać. Bo jak trochę podrośnie i nie pokryje mu się to dowiedział się od rodziców w dzieciństwie z rzeczywistością. To stracimy na tym autorytet. "Jeśli rodzice oszukali mnie jak byłem malutki to czy teraz też mnie oszukują?" Z tym się zgodzę. Lepiej już powiedzieć mniej niż kłamać. Choć rozmowa nie jest łatwa..
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2010-11-18 02:27:58 Ostatnio edytowany przez JoannaB (2010-11-18 12:20:18) JoannaB Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-18 Posty: 6 Temat: Śmierć dzieckaWitam wszystkich długim czasie w końcu odważyłam się wyrzucić z siebie ból . Czytałam mnóstwo rozdzierających serce się tragicznie bo mój Patryk sam odebrał sobie życie miał tylko 15 mimo wielu terapii , które odbyłam i mnóstwa tabletek , które we siebie wpycham jedna myśl nie daje mi spokoju...dlaczego? co zrobiłam nie tak , że mój synek zdecydował się na ten krok. Jeśli są tutaj matki , które spotkała taka sama śmierć dziecka i mogłyby podzielić się ze mną wiedzą na temat jak sobie z tym radzą proszę odezwijcie się . 2 Odpowiedź przez kasian833 2010-11-19 00:35:22 kasian833 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-14 Posty: 189 Wiek: 27 Odp: Śmierć dziecka Joasiu kochana bardzo mi przykro że spotkała Ciebie, Twoją Rodzinę i Twoje Dziecko taka tragedia,jest forum które dotyczy własnie tego tematu, jak radzić sobie z takim bólem, ja nie mam dzieci ale często tam zaglądam, staram się pocieszyć, chociaz nie wiem jak ... ale chęci się liczą dlatego też odsyłam Cię na to forum na którym Dziewczyny dobrze się Tobą zaopiekuja a co najważniejsze znajdziesz tam zrozumienie i może chociaż troszkę ukojenia w bólu... … … Każdy ma gdzie swoja połówkę jabłka, ale nikt nie powiedział, że dane nam będzie sie odnaleźć i w jedno połączyć...autor: ja 3 Odpowiedź przez JoannaB 2010-11-19 04:07:23 JoannaB Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-18 Posty: 6 Odp: Śmierć dzieckakasian833 bardzo dziękuję Ci bardzo za linki oraz za ciepłe słowa...pozdrawiam 4 Odpowiedź przez martyna2010 2010-11-19 15:24:28 Ostatnio edytowany przez martyna2010 (2010-11-19 15:29:18) martyna2010 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-08-25 Posty: 602 Odp: Śmierć dziecka Droga Joanno, przykro mi, że spotkało Cię takie nieszczęście. Wiem co znaczy strata bliskiej osoby, jednak nie wiem co znaczy stracić własne dziecko.. W taki sposób. I nawet nie potrafię sobie wyobrazić tego bólu, samobójstwie bliskiej osoby często zadajemy sobie pytanie "Dlaczego akurat mnie to dotyczy?", "Co mogłam/em zrobić aby temu zapobiec?", "Dlaczego nie zauważyłam/em że miał jakiś problem?", " Dlaczego zamiast rozmowy wybrał śmierć?" i wiele innych. Takie pytania sprawiają, że cierpimy jeszcze bardziej. W ten sam sposób co Twój syn, zginęła mi też bardzo bliska osoba. Miałam żal do siebie, do tej osoby, do świata. Do wszystkich. Każdego uważałam za winnego tej tragedii. Przez rok siedziałam w domu, słuchając dołujących piosenek, oglądając zdjęcia tejże osoby. w moich szafkach nie było innych kolorów ciuchów niż czarny. Jeśli wychodziłam gdzieś, to tylko dlatego że byłam zmuszana, żebym przestała w końcu siedzieć całymi dniami w domu. Próbowałam również popełnić samobójstwo(o którym nikt nic nie wie) gdy zostałam sama w domu, jednak na szczęście się przyhamowałam. Dzisiaj już te czarne myśli ode mnie odeszły. Co mi pomogło? Chyba kościół, wiara w Boga,modlitwy. Uświadomiłam sobie, że nic nie dzieje się przez przypadek. Widocznie musiało tak być. Mimo, że wcześniej nie biegałam do kościoła co niedzielę, nigdy nie modliłam się, to od tej pory zaczęłam to robić. Wieczorem zawsze modliłam się,aby osoba ta przyszła do mnie we śnie. I tak się czasami działo, rozmawiałam z nią, powiedziałam to, czego nigdy nie zdążyłam powiedzieć. Modlitwy przyniosły mi ukojenie, spokój. Modliłam się za zmarłą duszę. Na cmentarz nie mam ochoty chodzić. Zaraz pewnie nasunie Ci się pytanie "dlaczego?". Już wyjaśniam. Otóż żyję teraz spokojnie, tak jak żyłam przed śmiercią tej osoby. Spotykam się z ludźmi, chodzę na spacery. Od tamtego czasu jestem trochę zamknięta w sobie, ale to próbuję zmienić. Owszem, bardzo często myślę o tej osobie. Ale teraz wiem, że jest jej lepiej tam gdzie jest. Żałoba w moim sercu już się chyba skończyła, kiedy myślę o niej, to już nie wywołuje u mnie płaczu. No teraz trochę łez mi leci, ale to dlatego że na nowo rozgrzebuję zagojone rany. Żyję tak jakby była ona obok mnie. Wiem że to głupie i naiwne, ale łudzę się, że niedługo ta osoba wróci i już nigdy nie odejdzie. Natomiast kiedy stoję nad grobem uświadamiam sobie, że przez kilkadziesiąt lat jej nie zobaczę, a może i nigdy. Uświadamiam sobie też, że tak naprawdę to koniec. I wtedy wspomnienia wracają. Wszystko cofa się do momentu, w którym usłyszałam, że ona nie żyje. Przeżywam to wszystko od nowa. Ledwo powstrzymuję łzy, a potem wracam do domu i płaczę, płaczę i znowu te pytania "dlaczego ?". Dlatego też omijam cmentarz. Znajomi się wtedy na jakiś czas ode mnie odsunęli,zostałam z tym problemem sama. Nie wiedzieli jak ze mną rozmawiać, więc miałam to utrudnienie, że musiałam się sama ogarnąć. Do psychologa też nie chodziłam, bo nie chciałam rozmawiać o tym z obcą osobą. Z czasem wszystko samo przeszło. Ryczałam non stop, po jakimś czasie już nie miałam siły płakać. Przestałam jeść. Schudłam kilka kg. Ale teraz jestem szczęśliwym człowiekiem. Upadłam, ale podniosłam się. Co prawda całkowite zamknięcie tamtego rozdziału trwało 3 lata, ale było warto to przecierpieć, gdyż teraz inaczej już na to patrzę. Niełatwo mi to pisać, nigdy nie byłam wylewna, i nie lubiłam dzielić się tak osobistymi problemami z innymi ludźmi, ale piszę to wszystko, bo mam nadzieję, że choć troszkę Ci nie wiem co Ci powiedzieć, bo w obliczu takiej tragedii wszystkie słowa tracą swój sens. Te nagromadzone emocje, niewypowiedziane słowa, możesz pisać w zeszycie (coś w rodzaju pamiętnika), na blogu, albo tu na forum. W taki sposób uporządkujesz swoje emocje. Wyrzucisz z siebie ten cały żal, ból. Czasami to pomaga. Mi w dużej mierze pomogły modlitwy, kościół, wiara w Boga. Wierzę, że dasz śmierci Twojego syna minęło już trochę czasu. Jak się teraz czujesz? Czasami leżę w trawie i wcale mnie nie widać. I świat wydaje się taaki piękny. A potem ktoś przychodzi i pyta: "Jak się dzisiaj czujesz?" I okazuje się, że okropnie. 5 Odpowiedź przez gothka 2010-11-19 22:31:53 gothka 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-25 Posty: 1,180 Wiek: 31 Odp: Śmierć dziecka Śmierć dziecka... Nie jestem matką ale za każdym razem gdy słyszę o śmierci istoty, która miała całe życie przed sobą ochotę wyć, krzyczeć, wykłócać się z Panem Bogiem... Straciłam dwie siostry; jedną 7 lat temu a druga 5. Żadna z nich nie zdążyła się urodzić. Umarły, kiedy moja mama była z nimi w ciąży. Tylko jednej z nich ciałko zdołaliśmy odzyskać i Julka jest pochowana ze swoją ciocią, która też umarła jako dziecko. Ala była zbyt mała... Wszystko, co po nich zostało to tylko kilka ubranek, które mama zdążyła kupić i karty przebiegu ciąży. Minęło tak wiele czasu a ja wciąż nie potrafię się z tym pogodzić. Ciągle czekam, że stanie się cud i moje siostry staną przede mną, wezmę je za ręce i będę mogła pokazać im cały świat. Nikt tego wszystkiego nie rozumie. Wszystko jest we mnie ciągle żywe i tak samo bolesne. Ludzie dziwią się, że opłakuję ,,obce osoby"- nie wiedzą, że w tym maleńkich osóbkach była cała moja nadzieja na miłość, której w moim domu nie było nigdy. Ciągle nie umiem odpowiedzieć sobie na pytanie DLACZEGO? Szukam odpowiedzi ale ona nie nadchodzi. Pracuję z osobami niepełnosprawnymi, dziećmi; robię wszystko by moje siostry mogły być ze mnie dumne. To pozwala zapomnieć o tym nieludzkim bólu. Niestety, zapomnieć tylko na chwilę bo on wraca niemal każdego dnia. Żyję, bo wierzę, że samobójstwo pozbawiłoby mnie na zawsze szansy na zobaczenie Julii i Alicji.... JoannaB wiem, że mój ból jest zupełnie inny niż Twój. Ale jeśli chciałabyś porozmawiać-napisz do mnie. Jeśli chodzi o kobiety, większość mężczyzn żałuje, że nie urodziło się kotami. 6 Odpowiedź przez JoannaB 2010-11-22 15:28:15 JoannaB Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-18 Posty: 6 Odp: Śmierć dzieckamartyna2010 oraz gothka bardzo Wam dziękuje za te ciepłe słowa, dzięki takim osobom jak Wy człowiek zaczyna wierzyć ,że nie jest sam,ze zawsze spotka się na swej drodze druga osobę , która wesprze nas dobrym słowem. A słowo ma wielką moc. Choć od śmierci syna minęło już troszkę czasu bywa różnie a pomalutku zaczynam się uśmiechać i uczę się żyć bez niego. Jedno już teraz wiem na pewno .... zawsze kiedy jest już naprawdę źle mój syn jest przy Mnie i mimo iż umarł żyć będzie wiecznie w moim sercu....pomalutku zaczynam być gotowa do tego żeby pozwolić mu odejść i zacząć samej żyć na nowo......pozdrawiam serdecznie 7 Odpowiedź przez silka 2010-11-23 23:36:43 silka Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-20 Posty: 10 Odp: Śmierć dzieckaTO:o czym piszecie,jakie problemy i smutki ..Jest po prostu...Ach..BRAK SŁÓW-ŚMIERĆ DZIECKA(mimo,że nie mam jeszcze)jest STRASZNA!NIE WYOBRAŻAM SOBIE MUSIEĆ POŻEGNAĆ WŁASNE DZIECKO,CZY MOJEGO MĘŻA(Z POPRZEDNIEGO ZWIĄZKU!) I!TAK JAK martyna2010 NAPISAŁA:"W OBLICZU TAKIEJ TRAGEDII WSZYSTKIE SŁOWA TRACĄ SENS"LECZ!JoannaB!jesli usmiechasz się!rób to dalej!bo uśmiech,TO:radośc,A RADOŚĆ(UŚMIECH)to ukojenie!ZDROWIEI,dobre SAMOPOCZUCIE I dobre na cere:A,głównie na ŻYCIE..dalsze:)Pozdrawiam serdecznie! SYN JEST PRZY TOBIE,I NA PEWNO IE CHCIAŁ BY BYS BYŁA SMUTNA!!!!!!!!!! 8 Odpowiedź przez silka 2010-11-24 00:17:38 silka Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-20 Posty: 10 Odp: Śmierć dzieckagothka do CIEBIE:Z TEGO,CO PRZECZYTAŁAM-JESTEŚ WRAŻLIWĄ BARDZO dobrze,bo tacy ludzie mają swoje drugiej strony-(troszeczkę)żle-tak jak ja...ale,to inny są dziwni-CI-KTÓRZY NIE DOŚWIADCZYLI opisujesz!Lub innych tragedii,śmierci bliskiej osoby-niewiele mają do powiedzenia!po prostu,nie przezyły tego ,nie rozumieją!Więc" ki,im w ucho"Bądz sobą!Jesteś młodą kobietą!ŻYCIE PRZED TOBĄ:)Robisz dużo dobrego!Pracujesz z dziećmi!PO PROSTU TYLKO GRATULOWAĆ!(nie każdy może...a,ja zawsze tego pragnełam..:)POMAGASZ IM!Twoje siostrzyczki,na pewno są dumne z Ciebie!Uśmiechu życzę-jutrzejszego dnia:)A,OD JUTRA...JUŻ ZAWSZE!!!!!!!!!!!!!! 9 Odpowiedź przez gothka 2010-11-24 00:44:52 gothka 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-25 Posty: 1,180 Wiek: 31 Odp: Śmierć dziecka siłka dziękuje Ci bardzo za słowa otuchy i życzenia uśmiechu. Pomimo wszystko uśmiecham się czasem ale wciąż nie potrafię zrobić tego, o czym mówi JoannaB- pogodzić się ze śmiercią Julii i Alicji i zacząć żyć na nowo bez nich... Jeśli chodzi o kobiety, większość mężczyzn żałuje, że nie urodziło się kotami. 10 Odpowiedź przez JoannaB 2010-11-24 02:59:48 JoannaB Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-18 Posty: 6 Odp: Śmierć dzieckagothka dopóki nie pozwolisz odejść swoim siostrzyczkom nigdy nie będziesz szczęśliwa .Pozwól im odejść bo One też tak jak Ty cierpią kiedy patrzą na Twoje cierpienie. Robisz tyle dobrego dla innych zrób więc coś i dla nie pogodzisz się ze śmiercią swoich siostrzyczek tak samo jak Ja nie pogodzę się ze śmiercią Patryka, ale ktoś tam na górze zadecydował ,że właśnie oni są tam potrzebni. Kiedy półtora roku po śmierci Patryka poszłam do Niego na cmentarz bo zdecydowałam( a raczej On zdecydował bo wiecznie śnił Mi się i mówił " nie płacz Mamuś mi jest dobrze tylko ciężko od Twoich łez" ,że w końcu muszę się z Nim pożegnać muszę pozwolić mu odejść , wtedy zauważyłam że jest inny świat niż ten w którym żyłam przez ten mimo iż jest Mi strasznie ciężko uśmiecham się i wierzę że przez mój uśmiech Patryk jest szczęśliwszy. Nadal zadaję sobie pytanie Dlaczego? Dlaczego mój synek? ale się nie dowiem , tabletki i uśmiech pomagają wstać i cieszyć się rodziną .Pozdrawiam serdecznie 11 Odpowiedź przez gothka 2010-11-24 11:09:09 gothka 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-25 Posty: 1,180 Wiek: 31 Odp: Śmierć dziecka JoannaB nie można pogodzić się ze śmiercią kogoś, w czyją śmierć po prostu się nie wierzy... Wciąż czekam, że może ktoś się pomylił, może ktoś gdzieś zrobił błąd i one wrócą- chociaż przecież miałam Julie martwą na rękach i wsadzałam jej trumienkę do grobu... Jeszcze mam nadzieje, że się spotkamy tutaj na ziemi. To chore ale nie potrafię inaczej. Za bardzo na nie czekałam i za bardzo kocham. Nie chcę wierzyć, że Bóg był tak okrutny i dał mi je tylko na chwilę- tak krótką, że nawet nie mogły się urodzić. Jeśli chodzi o kobiety, większość mężczyzn żałuje, że nie urodziło się kotami. 12 Odpowiedź przez vviolaa 2010-11-27 00:52:44 vviolaa Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-02 Posty: 33 Wiek: 40- Odp: Śmierć dzieckaJoannaB mocno, najmocniej jak tylko można, przytulam Cię do płakać mi się krzyczeć......bezgłośnie!Ja też straciłam dzieci, ale to nie były takie same śmierci... ale i tak niezależnie od "rodzaju" (sic!) śmierci nie radzę sobie mimo upływu lat, więc podzielić się nie mam czym. Przytulam tylko mocno. 13 Odpowiedź przez synke 2011-01-30 20:41:01 synke Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-30 Posty: 1 Odp: Śmierć dziecka Witam. Przykro mi z powodu śmierci dziecka. Również mam taką tragedię śmierci dziecka w życiorysie, ale moje dziecko zmarło dzień po porodzie, nie wiem, co to śmierć samobójcza dziecka. Polecam dwie strony (zawierające również fora) organizacji DLACZEGO - organizacja rodziców po stracie i dzieci chorych i fundacji BY DALEJ Iść - fundacja prowadząca grupy wsparcia jak również oferująca dyżury telefoniczne z psychologami, spotkania indywidualne. Niestety nie mam możliwości podawania linków, ale nie powinno być problemu w mnie minęło ponad 2 lata, też sobie z tym jeszcze nie radzę. 14 Odpowiedź przez flores18261 2011-01-30 21:53:47 flores18261 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Kucharz Zarejestrowany: 2010-11-24 Posty: 2,285 Wiek: 1984/5/06 (Bliznięta) Odp: Śmierć dziecka gothka napisał/a:Śmierć dziecka... Nie jestem matką ale za każdym razem gdy słyszę o śmierci istoty, która miała całe życie przed sobą ochotę wyć, krzyczeć, wykłócać się z Panem Bogiem... Straciłam nadzieja na miłość, której w moim domu nie było nigdy. Miałam brata popełnił samobójstwo mając 18Lat wspominałam już o tym na tym forum strasznie mi za nim tęskno tyle chcę mu z nim jak idę na cmentarz może ktoś pomyśli ,że jestem nie umiem odpowiedzieć sobie na pytanie DLACZEGO? Szukam odpowiedzi ale ona nie nadchodzi .Robię wszystko by mój brat mogł być ze mnie dumny. To pozwala zapomnieć o tym nieludzkim bólu. Niestety, zapomnieć tylko na chwilę bo on wraca niemal każdego dnia. Żyję, bo wierzę, że samobójstwo pozbawiłoby mnie na zawsze szansy na zobaczenie mojego brataJoannaB wiem, że mój ból jest zupełnie inny niż Twój. Ale jeśli chciałabyś porozmawiać-napisz do mnie. Zauroczenie Tobą przeistoczyło się nagle w kxxx silną miłość. ? Namiętności Jego pocałunku nie da się ubrać w słowa. Za każdym razem jest coraz bardziej niesamowity. Bez Ciebie nie chcę przeżyć ani jednej chwili, bo nie ma nikogo takiego jak Ty. ONLY GOD CAN JUDGE ME 15 Odpowiedź przez gothka 2011-01-30 21:56:55 gothka 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-25 Posty: 1,180 Wiek: 31 Odp: Śmierć dziecka davne to Twój brat odszedł...? Jeśli chodzi o kobiety, większość mężczyzn żałuje, że nie urodziło się kotami. 16 Odpowiedź przez Alutka131 2011-01-30 22:13:18 Alutka131 Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-20 Posty: 417 Wiek: 37 Odp: Śmierć dziecka WitajcieJa też straciłam dziecko...Nie widziałam go, nie zdążyłam przytulić, ale poczucie straty pamiętam do dziś. Było to tak dawno już temu, a ja pamiętam nadal...żal, poczucie straty. Do dziś myślę o moim Aniołku bardzo często,czasem mu coś opowiadam,wyobrażam sobie, jakby teraz wyglądał i co robił. Po latach tak strasznie nie boli, ale pamięć pozostaje...Na także będziecie zawsze pamiętać. Ból nie minie, ale zapewne stępieje na tyle, że będzie można funkcjonować...Życzę wytrwałości.... Jestem sobą. I tego się trzymam:-) 17 Odpowiedź przez flores18261 2011-01-30 22:37:18 flores18261 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Kucharz Zarejestrowany: 2010-11-24 Posty: 2,285 Wiek: 1984/5/06 (Bliznięta) Odp: Śmierć dziecka gothka napisał/a:davne to Twój brat odszedł...?Tak popełnił samobójstwo krótko po ukończeniu 18roku mama po tej tragedii do dziś pije alkohol a ja nie umiem jej pomóc a to już ile lat z dobre 6 ale najgorsze,że ona nie chce pomocy tato to samo ale on zawsze pił wstydzę się ich. Zauroczenie Tobą przeistoczyło się nagle w kxxx silną miłość. ? Namiętności Jego pocałunku nie da się ubrać w słowa. Za każdym razem jest coraz bardziej niesamowity. Bez Ciebie nie chcę przeżyć ani jednej chwili, bo nie ma nikogo takiego jak Ty. ONLY GOD CAN JUDGE ME 18 Odpowiedź przez gothka 2011-01-31 10:42:19 gothka 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-25 Posty: 1,180 Wiek: 31 Odp: Śmierć dziecka O samobójstwie myślę to, co Ty davne25... Jestem bo muszę być. Żyję z tego samego powodu. Co prawda teraz jest o tyle lepiej, że mam przy sobie ukochanego faceta ale dni zwątpienia wracają i wtedy boli tak samo. Ciągła rozpacz, tęsknota, czekanie, że może jednak... Jeśli chodzi o kobiety, większość mężczyzn żałuje, że nie urodziło się kotami. 19 Odpowiedź przez flores18261 2011-01-31 14:29:39 flores18261 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Kucharz Zarejestrowany: 2010-11-24 Posty: 2,285 Wiek: 1984/5/06 (Bliznięta) Odp: Śmierć dziecka gothka napisał/a:O samobójstwie myślę to, co Ty davne25... Jestem bo muszę być. Żyję z tego samego powodu. Co prawda teraz jest o tyle lepiej, że mam przy sobie ukochanego faceta ale dni zwątpienia wracają i wtedy boli tak samo. Ciągła rozpacz, tęsknota, czekanie, że może jednak...Ciesz się,że masz bliską osobę ja ostatnio nawet bliskiej osoby nie mam. Zauroczenie Tobą przeistoczyło się nagle w kxxx silną miłość. ? Namiętności Jego pocałunku nie da się ubrać w słowa. Za każdym razem jest coraz bardziej niesamowity. Bez Ciebie nie chcę przeżyć ani jednej chwili, bo nie ma nikogo takiego jak Ty. ONLY GOD CAN JUDGE ME 20 Odpowiedź przez gothka 2011-01-31 15:01:21 gothka 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-25 Posty: 1,180 Wiek: 31 Odp: Śmierć dziecka davne25 napisał/a:Ciesz się,że masz bliską osobę ja ostatnio nawet bliskiej osoby nie sie i to bardzo, bo mój mężczyzna jest dla mnie dużym wsparciem. Jednak i on niekiedy nie rozumie tego wszystkiego i ze śmiercia moich sióstr zostaje zupełnie sama. Mówi, że czas już zakończyć żałobę i dać dziewczynkom odejść. A ja nie potrafię odnaleźć się w świecie bez nich. Muszę świętować ich urodziny i rocznice śmierci. Wiem, że czasem zakrawa to na szaleństwo. Za bardzo na nie czekałam, by teraz żyć normalnie. Jeśli chodzi o kobiety, większość mężczyzn żałuje, że nie urodziło się kotami. 21 Odpowiedź przez Anechoreta 2011-01-31 18:53:34 Anechoreta Net-facet Nieaktywny Zawód: Anachoretyzm i administracja Zarejestrowany: 2011-01-12 Posty: 345 Wiek: 28 Odp: Śmierć dziecka Dziwnie się czuję czytając to, co tutaj piszecie, ponieważ sam jestem po dwóch nieudanych próbach samobójczych i narastająca depresja nieuchronnie pcha mnie ku kolejnej...Największym problemem, jaki zauważyłem jest to, że nikt nie przejął się zbytnio moimi desperackimi krokami, pomimo świadków i dowodów - przyjaciele byli smutni (łooo straszneeee, do boju koledzy i koleżanki !!), matka kompletnie zbagatelizowała temat, twierdząc, że jak ja się zabiję, to ona po mnie, bo nie ma po co sama żyć. Między nami układa się coraz gorzej, ale do matki w jakiś sposób nie dociera powaga sytuacji i zachowuje się tak, jakby dwa razy nic się nie żeby moje ewentualne samobójstwo zadało jej jak największy ból, może wtedy dotrze do niej, że trzeba było coś robić, a nie żyć jak gdyby nigdy nic. Asato ma sat Gamaya 22 Odpowiedź przez gothka 2011-01-31 19:06:41 gothka 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-25 Posty: 1,180 Wiek: 31 Odp: Śmierć dziecka Anechoreta ja też próbowałam dwa razy i też nikt sie nie przejął... Ludzie widocznie wychodzą z założenia, że jesli po próbie samobójczej żyjesz to znaczy, że tak naprawdę nie chciałeś odejść. Jeśli chodzi o kobiety, większość mężczyzn żałuje, że nie urodziło się kotami. 23 Odpowiedź przez Anechoreta 2011-01-31 20:05:09 Anechoreta Net-facet Nieaktywny Zawód: Anachoretyzm i administracja Zarejestrowany: 2011-01-12 Posty: 345 Wiek: 28 Odp: Śmierć dziecka Ja jestem już po dwóch próbach, hmmm...w sumie dwóch nieudanych samobójstwach: najpierw połknąłem chyba z 40 tabletek apap, ale okazało się, że mam za mocny organizm na to i tylko się zdrzemnąłem na kilka godzin. Drugie podejście miało miejsce w pracy, w toalecie przeciąłem sobie żyły, ale nieudolnie jakoś, bo ktoś się zaczął dobijać mówiąc, że nie wytrzyma, więc się na prędce zawinąłem w srajtaśmę i się zasklepiło po jakimś ja na prawdę próbowałem, byłem wówczas przekonany, że to już jest ten dzień, ten moment..i dupa Dwa razy...hhhmmmm...dwa poślady dupy Asato ma sat Gamaya 24 Odpowiedź przez gothka 2011-01-31 22:43:38 gothka 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-25 Posty: 1,180 Wiek: 31 Odp: Śmierć dziecka No cóż, gdybym ja wiedziała wtedy, że też przeżyje- darowałabym sobie ten ból. Darowałabym sobie listy, pożegnania, załatwianie do końca wszystkich niedomkniętych spraw... Robić coś tylko dla marnego przedstawienia byłoby totalnym bezsensem. Chciałam odejść, umrzeć, nigdy więcej tu nie wracać. Nie udało się. Pozostaje szukać sensu w tej drugiej (lub trzeciej już) szansie. Jeśli chodzi o kobiety, większość mężczyzn żałuje, że nie urodziło się kotami. 25 Odpowiedź przez ewa33 2014-11-10 19:46:50 ewa33 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-11-10 Posty: 1 Odp: Śmierć dzieckaWitam. W sierpniu zmarł mój syn;miał 17lat ;nagłe zatrzymanie krążenia. Jak żyć proszę o pomoc. Ewa 26 Odpowiedź przez 1qaz 2015-02-23 23:22:26 1qaz Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-02-23 Posty: 1 Odp: Śmierć dzieckaEwa33 moje dzieciątko odeszło 4 tygodnie temu w wieku niemowlęcym z powodu niewydolności krążenia. Nie wiem jak dalej bym żyła, gdybym nie była osobą wierzącą. Ciągle rozpamiętuję ostatnią dobę życia mojej Miłości. Przekonanie, że jest Mu dobrze i jest szczęśliwy pozwala mi normalnie żyć. Ufam Bogu, taka była Jego wola. Dziękuję Bogu, że pozwolił mi cieszyć się moim maleńkim Skarbeczkiem przez 7 miesięcy. Dostałam 7 miesięcy szczęścia i radości z syneczka a teraz mam wielki Skarb w niebie - świętego, aniołeczka, który się za nami wstawia i pomaga nam, pozostałym na ziemi. Tak jak wielki jest ból z powodu rozstania, ból, że nie mogę juz Go przytulać, karmić piersią, rozkoszować się jego widokiem, jego bliskością, tak wielka jest radość i wyróżnienie z posiadania takiego Skarbu w niebie. Najbliższa mi osoba, korzysta teraz ze Świętości Boga, jest w wiecznej jasności i radości i stamtąd może mi dać więcej niż gdyby był tutaj na ziemi z rodziną. Był dla mnie całym światem a ja dla tej Maleńkiej Istotki. W dniu pogrzebu nie czułam żałoby, smutku, cieszyłam się z tego że miałam zaszczyt być Jego Mamą. 27 Odpowiedź przez maniek_z_maniek 2015-02-24 12:55:27 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-24 13:05:57) maniek_z_maniek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-06 Posty: 3,299 Odp: Śmierć dziecka Przewertowalem internet w tym temacie i znalazlem informacje o samobojstwie nastolatka (19 lat, 10 stronicowy list porzegnalny, problemy w szkole) w tym napisał/a:Witam. W sierpniu zmarł mój syn;miał 17lat ;nagłe zatrzymanie krążenia. Jak żyć proszę o pomoc. EwaZobacz co pisze 1qaz. Wiesz ja osobiscie duzo sie dowiedzialem z ksiazek gdzie ludzie opisuja swoje wspomnienia z przed momentu urodzenia sie (uzyskane droga hipnozy). Mowi oni o celu zycia, o tym ze duch nie umiera i ze nigdy nie jestesmy sami. Zycie jest doswiadczeniem, krotkim, jednym z wielu podobnych. Ludzie ktorzy umarli byli z nami na chwile, po cos, i dalej zyja. Nie tylko w to wierze ale tego doswiadczam gdyz dwoje moich najblizszych przyjaciol juz nie zyje. Nie zyja ale na tym swiecie. Mimo tego wieloktronie doswiadczalem ich czy to obecnosci, czy pomocy, moze raczej napisze najbardziej zgodnie z prawda, nazywajac to powiazaniem. Niestety nie jest to tak mocne fizycznie, czy umocowane w rzeczywistosci. Sa to raczej subtelne doswiadczenia. Jednak ta wiara wynika z mojego wlasnego doswiadczenia. Raz faktycznie doswiadczylem takiej obecnosci. Poza tym znam z opowiadan bezposrednio relacje osob, ktore widzialy swoje zmarle bliskie osoby juz po doswiadczamy doswiadczenia rozdzielenia, rozlaki. To samo w sobie jest deprymujace nawet jesli wiemy ze jest to tylko na jakis czas. To zrozumiale zwlaszcza jesli sie rozumie ze tego typu doswiadczene jest ogromnie stresujace. Jednak z drugiej strony np. dzieci i tak odchodza, budujac swoje rodziny, widzimy je tylko co jakis czas. Rowniez my odchodzimy. Kwestie sa wiec dwie. Zdania sobie sprawy z tego jak jest i osiagniecie spokoju oraz podtrzymanie wiezi chocby przez mysli o kims. Veritas in omnem partem sui eadem est Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2010-10-13 02:12:21 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-10-13 07:57:17) mika27 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-10-13 Posty: 2 Temat: Jak żyć po śmierci rodziców?jak dalej zyc po smierci rodzicow? znalazlam wiele stron ...o tym jak radzic sobie po stracie dziecka , ale czemu nikt nie patrzy na dzieci ktore stracily rodzicow ? niby dorosli ale nadal jestesmy "dziecmi" nie radze sobie ze smiercia ktora obfite zebrala zniwo w moim sercu zabrala mi rodzicow przed 5 laty...praktycznie 1 po 2 . co z tego ze niby jestem dorosla? co z tego ze ktos mi mowi ze musze byc dzielna ? a moze ja wcale tego nie che ? nie umiem sobie z tym poradzic ... tak bardzo tesknie ...tyle bym dala zeby zobaczyc ich chocby 1 raz!!! jeszcze raz przytulic ...dotknac dloni...uslyszec glos...ktory coraz mniej pamietam .... ukoic bol...zal do samej siebie za tyle rzeczy przeprosic tyle rozmow dokonczyc ...tyle krzywd naprawic .....jestem sama...tak okropnie sama ...nieznosnie samotna .... czemu moje zycie jest uslane samymi cierniami? czy dla mnie zabraklo roz? czym sobie na to zasluzylam ? 2 Odpowiedź przez iziaaaaak 2010-10-13 09:47:31 iziaaaaak 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: fizjoterapeutka Zarejestrowany: 2009-05-01 Posty: 9,743 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? mika.. bardzo Ci współczuje.. nie spotkało mnie to co Ciebie, dlatego pewnie zadne słowa nie są w stanie zaciszyć Twojego bolu. Pamiętaj tylko, że te wszystkie cierpienia są pewnym błogosławieństwem, a ten Na Górze doświadcza tak okropnie tylko tych ludzi którzy są w stanie to przetrwać, są silni.. Poza tym dał Ci KOGOŚ dla kogo musisz żyć Nie trać wiary w marzenia, tylko dąż do ich spełnienia !!! 3 Odpowiedź przez margolcia 2010-10-14 12:56:58 margolcia Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: groomer Zarejestrowany: 2009-12-11 Posty: 564 Wiek: już z górki Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? Bardzo Ci wspólczuję i rozumiem Twój ból. Staciłam Mamę mając 43 lata i szczerze mówiąc do dzisiaj nie mogę się z tego tęsknię za Nią coraz bardziej. Jeszcze tyle rzeczy chciałabym Jej powiedzieć...Trzymaj się Tam dom Twój, gdzie kot Twój. Wiek średni poznajemy po tym, że szeroki umysł i wąska talia zamieniają się miejscami... 4 Odpowiedź przez Kobietka48 2010-10-14 13:17:24 Kobietka48 Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-20 Posty: 483 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? 5 Odpowiedź przez Marecky 2010-10-14 13:45:13 Marecky Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-08-02 Posty: 1,220 Wiek: 20 na jedną nóżkę :) Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? Mika27 współczuje i rozumiem doskonale...moja mama zmarła gdy miałem 15lat,jeszcze kilka godzin przed śmiercią byłem w szpitalu,chciała mi coś powiedzieć...nie mogłem Jej zrozumieć...była taka długo o tym myślałem, co chciała powiedzieć tamtego dnia są tak wyrażne jakby to było wczoraj....a pewnie chciała powiedzieć,że nas bardzo kocha...Trzymaj sie dziewczyno,jeszcze zaświeci dla Ciebie słońce,zobaczysz!!! Ile możesz dać??? Możesz dać tylko to, czym sam jesteś. 6 Odpowiedź przez ninia82 2010-10-14 14:05:37 ninia82 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-17 Posty: 3 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?Mika27-Rozumiem Cie bardzo dobrze i wiem co tato zginal w wypadku jak mialam 17 lat!To juz 10 lat temu a ja do tej pory z tym sie nie ze jest obojetne ile mamy lat gdy cos tak okropnego nas spotyka, bo czy mamy 20 o 30 o 40 -nigdy nie jestesmy na to przygotowani i bol jest gdy tracimy bliskie nam osoby uczymy sie nowych rzeczy i nowych zachowan w zyciu i bardziej umiemy docenic i kochac osoby ktore jeszcze nam zostaly...Ja nigdy nie powiedzialam mojemu tacie ze go kocham i ciezko z tym zyc,ale za to teraz umiem mowic te slowa osobom na ktorych mi zalezy,(mojej mamie i rodzenstwu ciagle to`powtarzam..)Wiem ze moze to dziecinne ale ja czasami "rozmawiam" z tata-opowiadam mu cos lub prosze go o pomoc w czyms-moze to glupie ale mam wrazenie ze on mnie jestem przekonana ze te osoby ktore odeszly czuwaja nad ze nigdy nie bedziemy w stanie pogodzic sie ze smiercia-trzeba nauczyc sie z tym nie martw sie mika i nie smuc napewno czekaj Cie wspaniale chwile w zyciu !!Trzymaj sie cieplo. 7 Odpowiedź przez margolcia 2010-10-14 16:33:29 Ostatnio edytowany przez margolcia (2010-10-14 16:33:52) margolcia Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: groomer Zarejestrowany: 2009-12-11 Posty: 564 Wiek: już z górki Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? ninia82, mam to samo. Każdego wieczoru rozmawiam z Mamą, opowiadam co się zdarzyło, pytam o radę. Wierzę, że gdzieś tam z góry patrzy na mnie i w jakiś sposób mnie chroni. Tam dom Twój, gdzie kot Twój. Wiek średni poznajemy po tym, że szeroki umysł i wąska talia zamieniają się miejscami... 8 Odpowiedź przez Clover 2010-10-14 19:36:07 Clover Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-10-14 Posty: 77 Wiek: 17 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? Przykro mi bardzo z powodu śmierci Twoich że nie możesz się pozbierać, nic dziwnego widocznie Twoi rodzice byli wspaniali, ale czasami tak się w życiu układa, że Bóg zabiera kogoś z tego świata, a my chcąc czy nie... musimy się z tym słowa są dla Ciebie pewnie tylko słowami, no bo... co my możemy wiedzieć co się czuje po śmierci rodziców...nie wiemy tego, ale wiemy jedno, że Twoi rodzice patrzą na Ciebie z góry i na pewno nie chcieli by, żebyś się smuciła, chcieli by widzieć na Twej twarzy uśmiech. Czy można przestać kochać niebo tylko dlatego, że czasem jest burza? 9 Odpowiedź przez xXxJulkaxXx 2011-01-31 12:43:53 xXxJulkaxXx Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-31 Posty: 1 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?Hej... Jestem w takiej samej sytuacji w sylwestra straciłam ojca...Nigdy nie myślałam że coś takiego może mnie spotkać ...Zawsze z tata miałam najlepszy kontakt może dlatego że większość czasu właśnie z nim spędzałam...Mam 17 lat nie długo będę wchodzić w dorosłe życie. nie wiem czy dam sobie rade przecież większość wydarzeń planowałam z nim....;( tak samo jak moja 18-stkę....do końca życia będę pamiętać te dni....po tym jak wylądował w szpitalu nie spałam kilka nocy do momentu tego telefonu ze szpitala o ...okazało się że miał krwiaka i on mu pękł lekarze mówili że nie było najmniejszych szans...:( od tamtego momentu trzymam cała rozpacz w sobie bo boje się że nikt może mnie nie zrozumieć...:( uciekam w prace w domu ponieważ teraz muszę opiekować się moim rodzeństwem ze względu że mama musi pracować w szybkim czasie musiałam dorosnąć:( ale co będzie dalej boje sie pomyślec tak bardzo mi go brakuje..... 10 Odpowiedź przez Bullinka 2011-01-31 14:28:25 Ostatnio edytowany przez Gonia (2011-01-31 14:32:42) Bullinka Redaktor Działu Prawo, Psychologia i Emigracja Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-04-10 Posty: 1,114 Wiek: 50 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? Moj tato zmarl gdy mialam 16 lat. Wtedy omal nie stracilam tez zmarla ponad 4 lata temu a ja nadal nieraz mowie do niej-nieraz w myslach a nieraz glosno, prosze o rade i pomoc jakby byla gdzies mam dwoje dzieci ( 21 i 10 lat ), ale zdarza mi sie czuc tak bezradnie samotna. Nie mam zadnej rodziny poza bratem i naprawde brakuje mi kogos kto kochal mnie i bezkrytycznie pomagal przechodzic prze rozne sytuacje w zyciu. Radzila a nie mowila co robic. Wyrazala swoje zdanie i kazala wybrac to co uwazam za najlepsze w danej lata mieszkalysmy razem, bo ona potrzebowala juz pomocy, ale do konca byla radosna. W dzien smierci jakos zapragnelam jej towarzystwa i choc mamy zasade nie spozywania pokarmow w sypialniach, wzialam kawe i sniadanie i poszlam do niej. Bardzo sie ucieszyla zapachem kawy...Pozniej wyszlam od niej na 15 minut i gdy wrocilam juz nie zyla. Umarla cichutko z usmiechem na ze minelo juz tyle czasu nadal czesto szukam pociechy i rozmawiam gdzies w myslach z niematerialna istota, za ktora uwazam juz, ze chocby minelo 20 lat to moje mysli nadal beda takie same. Nie boli juz, bo wiem, ze przestala cierpiec, ale zawsze bedzie w moich jakims czasie bol przechodzi, ale pustka zostaje w miejszym lub wiekszym stopniu. I w moim przypadku nic tego nie zmieni. Sadzilam, ze po paru latach calkiem przejdzie, ale to nieprawda. Nawet teraz gdy o tym pisze to lzy zbieraja mi sie w I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne... 11 Odpowiedź przez Doris2727 2011-01-31 17:34:28 Doris2727 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: finanse Zarejestrowany: 2010-11-29 Posty: 2,898 Wiek: 37 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? Strata rodziców to wielka tragedia..moja mam zmarła gdy miałam 20 lat...zostałam sama...ostatnia ..najmłodsza..tata długo chorował zmarł... 4 lata temu przed wigilia... "Tak niedoskonała, że aż idealna..'' cała Ja 12 Odpowiedź przez xpathx 2011-07-18 10:32:08 xpathx Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-03 Posty: 172 Wiek: 30+ Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? własnie to przeżywam. świadomie i bardzo aktywnie uczestniczyłam w krótkiej (1 miesiac) i przegranej walce mojej mamy z rakiem. jest to bardzo świeza sprawa, mamy nie ma z nami trochę ponad tydzień ... i z każdą chwilą boli to coraz była wyjątkowo aktywną osobą, pełną marzen i nadziei. tak dużo miała planów do zrealizowania. tyle spraw na nią czekało. do końca wierzyła, ze będzie dobrze ... czuję się oszukana, skrzywdzona ... powracają obrazy jej bolu, rozpaczy, bezradności i śmierci ... jednoczesnie jestem zła, że tak brutalnie odebrano jej mozliwość życia w tak młodym wieku (51), że nie miała nigdy szans na odpoczynek, normalne życie. że dopiero teraz zaczynało się między nami dobrze ukladać, że nigdy nie zobaczy mojej ewentualnej rodziny ... to jest tak bardzo niesprawiedliwe Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas, nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić. Staniesz się składem starych śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz 13 Odpowiedź przez niedoceniona 2011-07-18 10:59:13 niedoceniona Woman In Red Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-07-11 Posty: 249 Wiek: 20 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?Czytalam to i poplakalam sie... czuje doslownie to samo co ty. Rowniez nie mam rodzicow, stracilam tate gdy mialam 15 lat a mame gdy mialam 16. Jedno za drugim, nie zdazylam sie nimi nacieszyc,nie zdazylam im powiedziec jak bardzo ich kocham, tak bardzo bym chciala zeby znow byli przy mnie, tak bardzo ich potrzebuje. Strasznie zazdrosze rowiesnikom jak opowiadaja o swoich wspanialych rodzicach ale ja tez mam byc z czego dumna bo rowniez byli ta sytuacje musialam wyjechal za granice by zaczac radzic sobie sam i na nowo, jest mi bardzo z tym ciezko bo nikt mnie nie rozumie, nikt nie wie jak ciezkie jest dla mnie zycie w samotnosci, nie mam nikogo tak naprawde nwet prawdziwych przyjaciol. 14 Odpowiedź przez Aneta591 2011-10-20 17:56:13 Aneta591 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-10-18 Posty: 1 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?Strata rodziców, to coś, czego nie można sobie wyobrazić. Nie zrozumie nas nikt, kogo wcześniej podobna sytuacja nie dotknęła. Dlatego cieszę się, że takie forum powstało. Sama straciłam matkę w wieku 17 lat, a po 5 latach, kilka miesięcy temu, ojca, jestem jedynaczką. Każdy ma swoje "coś"- problemy, trudności, niepokoje. To nasze "coś" może jednak sprawić, że będziemy silniejsi (?Ból to cena, którą płacisz za siłę?), a tęskota za rodzicami będzie motorem do walki o swoje życie, które od nich samych dostaliśmy. Bo nie po to je dostaliśmy, by je zmarnować. Życzę Wam i sobie NADZIEI i RADOŚCI. 15 Odpowiedź przez KAROLCIA855 2011-11-02 22:35:49 KAROLCIA855 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-02 Posty: 1 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?Straciłam moją kochana Mamcie i kochanego Tatę?!Oboje przegrali walkę z ciężką chorobą(nowotworową). Mama umarła tata strasznie, serce mi tak strasznie krwawi; bo najgorsze dla dziecka stracić była wspaniałą kobietą, silną, wychowała nas sama; zawdzięczam jej też był dobrym człowiekiem, bardzo dbał o swojego wnuka, mojego synka, bardzo go bym dala żeby zobaczyć ich choćby 1 raz!!! jeszcze raz przytulic ...dotknąć dłoni...usłyszeć głos...który coraz mniej pamiętam .... ukoić ból...zal do samej siebie za tyle rzeczy przeprosić tyle rozmów dokończyć ...tyle krzywd naprawić .....jestem sama...tak okropnie sama ...nieznośnie samotna .... czemu moje życie jest usłane samymi cierniami? Tak strasznie Tęsknie; Mamusiu Tatusiu Kocham Was całym serduszkiem 16 Odpowiedź przez :-( 2011-12-20 16:07:25 :-( Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-12-20 Posty: 1 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?nawet nie wiecie jak Was Tata zmarł nagle na zator płuc 8i1/2miesiąca temu,ja byłam w 8smym miesiącu ciąży .Tak po prostu był a tu nagle w piątek do szpitala bolał go brzuch,podejrzewali że to od trzustki,byliśmy u niego w sobotę ja z mamą i bratem nic nie wskazywało że skończy się to taką tragedią,porozmawialiśmy sobie i jak wychodziliśmy to nawet się z Nim nie pożegnałam!!!!!a w nocy o telefon Tata nie jest jakiś koszmar nie pogodzę się z tym nigdy,jak Bóg mógł mi(nam) coś takiego zrobić,on miał dopiero 58lat był duży i silny,czekał na wnuka i kochałam go najmocniej na to wszystko tak z minuty na minute i mnie już nie cieszy choć mam zdrową dwójkę dzieci i wspaniałego męża,nie mogę sobie z tym poradzić,każdego dnia mi go tak brakuję ,nie ma godziny żebym o nim nie myślała,tak za Nim tęsknie że wszystko boli,już chciała bym z nim być i nie czuć teraz jeszcze te okropne święta,chyba nie dam rady....Tu na forum jest jakoś łatwiej o tym wszystkim napisać bo tak nie mam z kim o tym porozmawiać,mamy brata i męża nie chcę więcej jeszcze ranić swoim wiem jak żyć bez Taty:-( 17 Odpowiedź przez Roskalinda 2011-12-20 17:12:42 Roskalinda 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-11 Posty: 1,438 Wiek: 26 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? Strata rodziców jest zawsze bolesna, ja swoich nawet dobrze nie poznałam. Mama zmarła gdy ja byłam bardzo mała, nie wiem ile dokładnie miałam lat na pewno mniej niż 3. A tata zmarł jak miałam 6,5 roku. Boli w każde święta, w każdy dzień gdy rodzice są potrzebni. Najbardziej boli, że mój synek nie pozna ich, szczególnie swojego dziadka, który na pewno by go bardzo pokochał. Mimo, że minęło już prawie 20 lat od czasu jak ich nie ma to ciągle mnie to boli a niedługo święta, które cieszą tylko dlatego że synek je bardzo przeżywa. Każdej z Was, która straciła rodziców śle mocny uścisk. "To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas." serca unicestwia złe wspomnienia, wyolbrzymiając dobre i dzięki temu mechanizmowi udaje nam się znosić ciężar przeszłości." 18 Odpowiedź przez Guarana16182537 2011-12-28 17:53:56 Guarana16182537 Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-12-20 Posty: 84 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?Trudno zyc bez ukochanych rodzicow ale ty mialas ich i masz piekne wspomnienia-a ja jak wielu innych ludzi nie mialam ich nigdy bo taty nie znam a z mama nie mam zadnych wiezi i sie jej boje od wiesz ze moim najwiekszym marzeniem bylo i jest miec dom a w nim rodzicow ktorzy kochaja mnie bezinteresownie..ale ono sie nigdy nie spelni..dlatego jesli bedzie ci szczegolnie ciezko to pomysl sobie o takich ludziach jak ja i tez musze jeszcze jedno-wytlumacz sobie ze twoi ukochani rodzice nie chcieliby abys tak cierpiala tylko zebys zyla pelnia zycia. 19 Odpowiedź przez Aneta23 2011-12-28 20:45:33 Aneta23 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-06 Posty: 11 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?Ja Stracilam kochanego Tate ... nie chorowal zmarl nagle. Przez ta tragedie choruje na depresje i ciezko mi zyc 20 Odpowiedź przez Guarana16182537 2011-12-28 23:45:43 Guarana16182537 Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-12-20 Posty: 84 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?Anetko nie poddawaj sie,wspulczuje ci tez choruje na depresje z ciezkiego dziecinstwa i dlatego tutaj pisze bo mysle ze pomaganie ludziom lagodzi wlasne ze tu napisalas bo wyzalenie sie choc troche koi bol,przytulam cie mocno. 21 Odpowiedź przez Roskalinda 2011-12-29 16:26:47 Roskalinda 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-11 Posty: 1,438 Wiek: 26 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? Aneta bardzo mocno Cię ściskam, wiem jaki ból czujesz i nie ma słów, które go ukoją, ale wiedz, że jestem z Tobą. "To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas." serca unicestwia złe wspomnienia, wyolbrzymiając dobre i dzięki temu mechanizmowi udaje nam się znosić ciężar przeszłości." 22 Odpowiedź przez GRASZKA2410 2011-12-30 23:12:33 GRASZKA2410 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-12-30 Posty: 1 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?Moja mamusia zmarła Wigilię Bożego Narodzenia spędziłam płacząc łamiąc się opłatkiem z tatusiem. Były to najsmutniejsze święta. Nie mogę nadal się pogodzić ze śmiercią przez zaniedbanie lekarza. 23 Odpowiedź przez nieobecna 2012-01-21 19:56:45 nieobecna Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-21 Posty: 7 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?witajcie,dolacze sie do watku, bo mam problemy z kontaktem z wlasnym ojcem po smierci mamy. Jakis czas temu (4lata) zmarla na raka i wtedy te problemy nasilily sie. Moja starsza siostra zajela sie swoja rodzina, ja wrocilam do zycia codziennego (studia) i ciagle nie daje sobie rady. Moj ojciec znalazl sobie jakas kobiete i teraz ona jest najwazniejsza. Wogole nie liczy sie z moim zdaniem, tylko ciagle do niej wydzwania i ja odwiedza a do mnie moze sie nieoddzywac nawet kilka dni lub tygodni (jak jestem na studiach). Jest mi obcy i nie wiem co robic, bo nie akceptuje jego nowego zwiazku. Nie podoba mi sie, ze bardziej zalezy mu na poglebianiu relacji z ta kobieta (mna sie nawet nie zainteresiwal po smierci mamy, czy i jak sobie daje rade) niz na naprawienieu kontaktow z wlasna corka. Czy zachowuje sie jak egoistka? (kiedys mi tak powiedzial, ze chce mu ustawic zycie i on nie widzi innego wyjscia jak tylko, zebym zaakceptowala ta kobiete).Pomozcie, bo mam metlik w glowie...PS. To nie prawda, ze czas leczy rany. On je zalecza, ale przy kazdym dotknieciu z uplywem czasu bola coraz bardziej. Zwlaszcza, gdy mysli sie co by bylo gdyby dana osoba zyla...Ja stracilam mame, przed 25 rokiem zycia - nie doczekala mojego slubu, dziecka..niczego przy czym corka potrzebuje matki...ojciec obiecal, ze sie nami (z siostra) zjamie, ale slowa nie dotrzymal poza pomoca materialna. Ona ma juz poukladane zycie, a ja ciagle nie moga dac sobie rady. Boje sie isc do psychologa, bo wiele razy slyszalam, ze pozniej bez nich jest ciezko w sprawie ojca, bo to na razie moj problem wiodacy...tak mysle. 24 Odpowiedź przez nieobecna 2012-01-21 19:59:19 nieobecna Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-21 Posty: 7 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? GRASZKA2410 napisał/a:Moja mamusia zmarła Wigilię Bożego Narodzenia spędziłam płacząc łamiąc się opłatkiem z tatusiem. Były to najsmutniejsze święta. Nie mogę nadal się pogodzić ze śmiercią przez zaniedbanie tez przez zaniedbanie. wiem co czujesz...i jestem bezsilna. Chociaz masz tatusia, bo ja z moim nie mam zadnego jezyka. 25 Odpowiedź przez Wielokropek 2012-01-21 20:10:10 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-21 20:11:43) Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,016 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? Masz, jeżeli dobrze liczę, 29 lat. Jesteś osobą dorosłą. Byłaś też dorosłą, gdy zmarła Twoja mama. Nie radzisz sobie z jej odejściem. Masz problem z zaakceptowaniem faktu, że Twój ojciec układa sobie osobiste życie. Twój ojciec pomaga Ci rodzinę, masz męża i takiej sytuacji, zamiast pójść po wsparcie do profesjonalisty (psychologa), żądasz, by Twój ojciec zrezygnował z życia osobistego i... zajął się ma on to zrobić? Masz 29 lat, a on prawo do układania sobie życia wg własnych upodobań. Ty nie masz żadnego prawa do swoich niedojrzałych o uzależnianiu się od pomocy psychologa. Owszem, czasem zdarzają się takie sytuacje, że klient nie chce stanąć na własnych nogach. Że usiłuje owinąć się wokół psychologa jak bluszcz. Psycholog, gdy tylko zauważy sygnały świadczące o próbach uzależnienia się, zareaguje. Podpowiadam Ci Twój najważniejszy problem: nie chcesz wziąć odpowiedzialności za własne życie, chcesz być cały czas "córeczką", chcesz owinąć sie wokół ojca, to Ty chcesz się uzależnić od innych. To powinno być podstawowym tematem podczas Twej terapii. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 26 Odpowiedź przez nieobecna 2012-01-21 20:50:10 nieobecna Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-21 Posty: 7 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? Wielokropek napisał/a:Masz, jeżeli dobrze liczę, 29 lat. Jesteś osobą dorosłą. Byłaś też dorosłą, gdy zmarła Twoja mama. Nie radzisz sobie z jej odejściem. Masz problem z zaakceptowaniem faktu, że Twój ojciec układa sobie osobiste życie. Twój ojciec pomaga Ci rodzinę, masz męża i takiej sytuacji, zamiast pójść po wsparcie do profesjonalisty (psychologa), żądasz, by Twój ojciec zrezygnował z życia osobistego i... zajął się ma on to zrobić? Masz 29 lat, a on prawo do układania sobie życia wg własnych upodobań. Ty nie masz żadnego prawa do swoich niedojrzałych o uzależnianiu się od pomocy psychologa. Owszem, czasem zdarzają się takie sytuacje, że klient nie chce stanąć na własnych nogach. Że usiłuje owinąć się wokół psychologa jak bluszcz. Psycholog, gdy tylko zauważy sygnały świadczące o próbach uzależnienia się, zareaguje. Podpowiadam Ci Twój najważniejszy problem: nie chcesz wziąć odpowiedzialności za własne życie, chcesz być cały czas "córeczką", chcesz owinąć sie wokół ojca, to Ty chcesz się uzależnić od innych. To powinno być podstawowym tematem podczas Twej za odpowiedz. Nie mam dziecka, ale mam meza i 26 lat. Nieistotne. Chyba nie masz racji co do odpowiedzialnosci. Sama zajmuje sie wszystkim na co dzien, oboje z mezem pracujemy i odkladamy na wlasne lokum. Jestesmy samodzielni a wsparcie materialne ze storny ojca wynika z tego, ze mojej siostrze pomaga i aby nie bylo niesprawiedliwie to nam tez. Potrzebujemy jednak czasem rady czy po prostu wsparcia ze strony rodziny, jak kazde mlode malzenstwo, gdy zaczyna tworzyc swoj dom. Przed smiercia mamy wszyscy zyclismy bardzo blisko - kazdy kazdemu pomagal, o wszystkim gadlismy, radzilismy a teraz moj tata nawet o podstawowych rzeczach nie rozmawia ze nami. Jezeli ma do wyboru weekend z ta kobieta a weekend z nami to wybiera tym nawet osoba dorosla jak straci rodzica to bardzo to przezywa - kobiety sa silnie emocjonalnie zwiazane z matkami, zwlaszcza dopoki nie zalaza wlasnych rodzin (ale wtedy tez).Absolutnie nie chce byc coreczka tatusia, ale milo jest kiedy ojciec interesuje sie co sie u dzieci dzieje (mojej siostry tesc ciagle do nich dzwoni z zagranicy, by dowiedziec sie czy wszystko u nich ok i jak leci).Mysle, ze gdybym dostala wlasciwe wsparcie ze strony rodziny (w tej chwili zostal mi tylko ojciec i siostra) to nie mialabym zalu o to co sie teraz dzieje i umialabym sie z nim dogadac. Moze rzeczywiscie pomoc psychologa jest mi potrzebna, aby zdystansowac sie do ojca i zajac wylacznie moim zyciem. Tylko, ze przykro jest tak nagle zdystansowac wiezi i trudno oswoic sie z faktem, ze zycie po smierci czlonka rodziny tak bardzo zmienia zycie innych...dziekuje za opinie. 27 Odpowiedź przez Picea 2012-01-21 23:29:03 Picea Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-08 Posty: 618 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? Wielokropek napisał/a:Masz, jeżeli dobrze liczę, 29 lat. Jesteś osobą dorosłą. Byłaś też dorosłą, gdy zmarła Twoja mama. Nie radzisz sobie z jej odejściem. Masz problem z zaakceptowaniem faktu, że Twój ojciec układa sobie osobiste życie. Twój ojciec pomaga Ci rodzinę, masz męża i takiej sytuacji, zamiast pójść po wsparcie do profesjonalisty (psychologa), żądasz, by Twój ojciec zrezygnował z życia osobistego i... zajął się ma on to zrobić? Masz 29 lat, a on prawo do układania sobie życia wg własnych upodobań. Ty nie masz żadnego prawa do swoich niedojrzałych o uzależnianiu się od pomocy psychologa. Owszem, czasem zdarzają się takie sytuacje, że klient nie chce stanąć na własnych nogach. Że usiłuje owinąć się wokół psychologa jak bluszcz. Psycholog, gdy tylko zauważy sygnały świadczące o próbach uzależnienia się, zareaguje. Podpowiadam Ci Twój najważniejszy problem: nie chcesz wziąć odpowiedzialności za własne życie, chcesz być cały czas "córeczką", chcesz owinąć sie wokół ojca, to Ty chcesz się uzależnić od innych. To powinno być podstawowym tematem podczas Twej wczytałaś się w posty "nieobecnej" to raz. Dwa, że każdy inaczej przeżywa czyjeś odejście. Czasami jest lepiej się powstrzymać od śmiałych sądów, żeby nie zranić osoby, która i tak ma problemy natury emocjonalnej. Śmierć mamy sprawiła, że NIEOBECNA straciła kontakt emocjonalny z obojgiem i to ją boli. Używasz mocnych słów, np "żądasz by twój ojciec zrezygnował...." na podstawie których słów wyciągnęłaś ten wniosek? Uważasz że miłość rodzicielska kończy się wraz ze skończeniem przez dziecko 18lat? I co? koniec kropka nie odzywam się do dzieci?Szanuję Twoje prawo do wypowiedzi i tego samego oczkuję 28 Odpowiedź przez Wielokropek 2012-01-22 01:35:50 Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,016 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? nieobecna,przepraszam za błąd odnośnie dziecka, mylnie zrozumiałam Twoje słowa: nieobecna napisał/a:(...)nie doczekala mojego slubu, dziecka...(...)Śmierć jest wydarzeniem wiele zmieniającym w postawach wszystkich członków rodziny. Każdy przeżywa takie rozstanie inaczej. Być może powodem braku Twoich kontaktów z ojcem jest właśnie Twa postawa wobec niego i wyboru jego drogi życia. Ale o tym możesz dowiedzieć się tylko on niego, wyjaśniając wiele nieporozumień, które są między do tej pory, przez 4 lata, tak bardzo jeszcze przeżywasz śmierć swojej mamy, to gorąco namawiam Ciebie na podjęcie kontaktu z psychologiem. Być może wystarczy kilka spotkań, być może wspólnie ustalicie słuszność dłuższej picea,zawsze przed napisaniem swego postu czytam wszystko dokładnie. Tak było i tym razem. Nie wycofuję się z żadnego słowa, które napisałam do nieobecnej, oprócz tego sprostowania, które napisałam wyżej. Wiem, z własnego doświadczenia, co znaczy stracić matkę w ważnym dla siebie okresie życia. Wiem, jakie jest to trudne doświadczenie dla wszystkich członków rodziny. Czasem, jak określiłaś, śmiałe sądy pozwalają na oprzytomnienie i podjęcie decyzji, co do których do tej pory osoba była nieprzekonana. Szanuję prawo do wypowiedzi innych osób, ale to nie oznacza, że muszę mieć identyczne poglądy. Zamieszczając swój post na publicznym forum osoba pisząca powinna mieć świadomość i liczyć się z tym, że ktoś z użytkowników będzie miał inne zdanie. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 29 Odpowiedź przez oczko123 2016-12-28 15:34:47 oczko123 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-12-28 Posty: 1 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?Nie martw się ja mam 12 lat i jestem zrozpaczony po śmierci mamy i ty musisz uwierzyć w siebie, musisz myśleć mam takie myśli że chyba z tej rozpaczy się zabiję. 30 Odpowiedź przez motylek75 2017-01-07 14:46:03 Ostatnio edytowany przez motylek75 (2017-01-07 15:02:51) motylek75 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-07 Posty: 138 Wiek: 101 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? W Wigilę odeszła moja ukochana Mama! świat runął w jednej właśnie kolację wigilijną gdy zadzwonił telefon.....Od tego dnia nic już nie jest tak jak chorowała od miesiąca była w śpiączce,liczyliśmy się z jej odejściem ale mimo wszystko stało się to tak nagle,takiego pięknego dnia ona tak kochała święta cieszyła się że cała rodzina zasiada do jednego wiem jak żyć chciałam jej jeszcze powiedzieć,przytulić ją ona tak bardzo lubiła czułości z mojej ten ból kiedyś minie,nie jestem w stanie nic zrobić powrót do pracy był ciężki i nie daje rady chyba pójde na zwolnienie zmarł już 13 lat temu wtedy to jakoś tak nie bolało,ale teraz ten ból jest nie do wytrzymania. "Aby odkryć, jakie zmiany zaszły w tobie, najlepiej wróć do miejsca, które jest takie jak kiedyś" 31 Odpowiedź przez interlokutorka 2017-01-07 14:58:32 interlokutorka Woman In Red Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-01-03 Posty: 247 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? motylek75 napisał/a:W Wigilę odeszła moja ukochana Mama! świat runął w jednej właśnie kolację wigilijną gdy zadzwonił telefon.....Od tego dnia nic już nie jest tak jak chorowała od miesiąca była w śpiączce,liczyliśmy się z jej odejście ale mimo wszystko stało się to tak nagle,takiego pięknego dnia ona tak kochała święta cieszyła się że cała rodzina zasiada do jednego wiem jak żyć chciałam jej jeszcze powiedzieć,przytulić ją ona tak bardzo lubiła czułości z mojej ten ból kiedyś minie,nie jestem w stanie nic zrobić powrót do pracy był ciężki i nie daje rady chyba pójde na zwolnienie zmarł już 13 lat temu wtedy to jakoś tak nie bolało,ale teraz ten ból jest nie do Ci współczuję. Nie jestem w stanie sobie nawet tego wyobrazić, szczególnie że mam bardzo bliską relację z Rodzicami. Nie mogę Ci nic poradzić także, bo nie mogę zrobić nic, co chociaż minimalnie Tobie pomoże, jedynie co, to przesyłam pozytywną energię, żeby dała Ci dużo siły i abyś to przetrwała. 32 Odpowiedź przez motylek75 2017-01-07 15:17:59 motylek75 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-07 Posty: 138 Wiek: 101 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? interlokutorka napisał/a:motylek75 napisał/a:W Wigilę odeszła moja ukochana Mama! świat runął w jednej właśnie kolację wigilijną gdy zadzwonił telefon.....Od tego dnia nic już nie jest tak jak chorowała od miesiąca była w śpiączce,liczyliśmy się z jej odejście ale mimo wszystko stało się to tak nagle,takiego pięknego dnia ona tak kochała święta cieszyła się że cała rodzina zasiada do jednego wiem jak żyć chciałam jej jeszcze powiedzieć,przytulić ją ona tak bardzo lubiła czułości z mojej ten ból kiedyś minie,nie jestem w stanie nic zrobić powrót do pracy był ciężki i nie daje rady chyba pójde na zwolnienie zmarł już 13 lat temu wtedy to jakoś tak nie bolało,ale teraz ten ból jest nie do Ci współczuję. Nie jestem w stanie sobie nawet tego wyobrazić, szczególnie że mam bardzo bliską relację z Rodzicami. Nie mogę Ci nic poradzić także, bo nie mogę zrobić nic, co chociaż minimalnie Tobie pomoże, jedynie co, to przesyłam pozytywną energię, żeby dała Ci dużo siły i abyś to rada taka od serca-spędzaj z nimi tyle czasu ile możesz odwiedzaj ich bo może się okazać że wczorajszy dzień był ostatni.... 1listopada obcinałam jej paznokcie źle się poczuła wezwałam karetkę-nikt wtedy nie przypuszczał że więcej do domu nie wróci wszystko potoczyło się tak nagle i musiałam 10 listopada wyjechać do pracy w delegacje-21 telefon że mama miała wylew i jest w śpiączce....szybki powrót do domu prawie z drugiego końca Europy,zwolniłam się z pracy bo szef potrzebował kogoś a ja nie mogłam pracować-całe dnie u niej w Nowym Roku wróciłam do pracy ale nie jestem w stanie zmarnuj czasu który ci pozostał z rodzicami bo ja sobie teraz nie mogę wybaczyć że jednak zbyt rzadko do niej przyjeżdżałam codziennie rozmowy telefoniczne nie zastąpią bliskości. "Aby odkryć, jakie zmiany zaszły w tobie, najlepiej wróć do miejsca, które jest takie jak kiedyś" 33 Odpowiedź przez nika05 2017-01-07 16:58:35 Ostatnio edytowany przez nika05 (2017-01-07 17:14:33) nika05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-12-21 Posty: 502 Wiek: 35 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?Współczuję, to bardzo smutne. Nie wiem co by było jakby moi umarli. Przerażające. 34 Odpowiedź przez tulka 2017-01-21 19:28:24 tulka Mój jest ten kawałek podłogi Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-08-29 Posty: 74 Wiek: 32 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?Ból po jakimś czasie łagodnieje. Najgorsze są jakieś pierwsze dwa lata. Moja mama nie zyje 8 lat, tata 6. Nie ma dnia, żebym o nich nie myślała, ale ból jest zdecydowanie inny po takim czasie. Strata drugiego rodzica jest czymś kompletnie innym, niż kiedy umiera pierwszy. Wtedy tracimy dom, poczucie bezpieczeństwa, nie jesteśmy już czyimś dzieckiem, umiera też trochę nasza historia. Motylku75 trzymaj się! Współczuję i wiem przez co przechodzisz? Masz swoją rodzinę, przyjaciół i ich wsparcie? To ważne, żeby ktoś był obok Ciebie w takich chwilach. Pozdrawiam 35 Odpowiedź przez Olga-72 2017-01-24 01:21:02 Olga-72 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-10-25 Posty: 28 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców?Czytam i lecą mi łzy. Moja mama zmarła 25 lat temu (miałam 20 lat). Do dziś nie mogę się z tym pogodzić. Na szczęście był przecież tata! To on zastąpił mi i trójce mojego młodszego rodzeństwa matkę i ojca w jednej osobie. Był oparciem, opoką i wyrocznią, znał odpowiedź na każde pytanie, pomagał rozwiązać każdy problem, nauczył się gotować obiady i prać nasze skarpetki. Potem, gdy pojawiły się wnuki, kochał je szaleńczo. Rok temu zmarł nagle. Zator płucny. Od tego momentu wpadłam w jakąś matnię, z której nie ma wyjścia... Strata rodziców boli w każdym wieku... W tym roku skończę 45 lat i znalazłam się w bardzo trudnym momencie życia. Zbyt wiele spraw mnie już przerasta... spadła na mnie czarna seria zdarzeń, z którymi po prostu sobie nie radzę. Brak mi siły. 36 Odpowiedź przez motylek75 2017-01-25 19:47:08 Ostatnio edytowany przez motylek75 (2017-01-25 19:49:02) motylek75 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-07 Posty: 138 Wiek: 101 Odp: Jak żyć po śmierci rodziców? tulka napisał/a:Ból po jakimś czasie łagodnieje. Najgorsze są jakieś pierwsze dwa lata. Moja mama nie zyje 8 lat, tata 6. Nie ma dnia, żebym o nich nie myślała, ale ból jest zdecydowanie inny po takim czasie. Strata drugiego rodzica jest czymś kompletnie innym, niż kiedy umiera pierwszy. Wtedy tracimy dom, poczucie bezpieczeństwa, nie jesteśmy już czyimś dzieckiem, umiera też trochę nasza historia. Motylku75 trzymaj się! Współczuję i wiem przez co przechodzisz? Masz swoją rodzinę, przyjaciół i ich wsparcie? To ważne, żeby ktoś był obok Ciebie w takich chwilach. Pozdrawiam Dokładnie tak się czuję,straciłam dom,bezpieczne miejsce gdzie zawsze czekały oczy pełne miłości-mimo że mam już swoje lata i swoją rodzinę to czuję się sierotą,opuszczoną tak nagle-dlaczego nikt nas nie przygotowuje na śmierć rodziców i dlaczego to tak strasznie boli....Pozostały wspomnienia mimo że piękne na teraz bardzo bolesne,pewna historia mojego życia dobiegła końca. "Aby odkryć, jakie zmiany zaszły w tobie, najlepiej wróć do miejsca, które jest takie jak kiedyś" Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
jak żyć po śmierci dziecka forum